Popkultura pogardy i upokorzenia
Rozpacz i strach, spod których wyziera nieśmiało nadzieja. Trzęsące się ręce, łzy. Uczestnicy medialnych produkcji przypominają skazanych na śmierć. Ich oprawcy pławią się w poczuciu wszechmocy. Dookoła wrzeszczący tłum.Widownia chce jeszcze więcej bólu
Strumieniami płyną pieniądze, reklamodawcy się ślinią, wujek Google pozycjonuje strony. Kto zostanie ułaskawiony? Łapki w górę, kciuki w górę, wysyłajcie SMS-y. To jest dziś nasza kultura. Tym żyjemy, tym się ekscytujemy. Klimaty niczym z obrazu Bruegla "Taniec pod szubienicą". "Dokąd prowadzicie mnie rozpaleni wesołkowie, rumiane baby, chłopi pijani w siwy dym?" - śpiewał Jacek Kaczmarski. W tym właśnie rzecz, że donikąd. Doszliśmy do ściany. Wróciliśmy do czasów barbarzyństwa. Gorzej: zatraciliśmy granice. Smaku? Także. Ale również poczucia tego, co dobre, a co złe. Co wypada, a czego ludzie na poziomie nie robią ani nie mówią. Niegdysiejszy motłoch nazywany jest widownią, konsumentami, których gustom się schlebia. Pajace i klauny, zwani dziś celebrytami, urośli do rangi wyroczni.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.