"Żądamy waloryzacji kieszonkowego!"
Dzieci wiedzą o pieniądzach sporo - mówiły o tym podczas specjalnej debaty w redakcji Dziennika Gazety Prawnej. Dorosłym wydaje się, że dzieci niewiele rozumieją z ekonomii. Obalamy mit! Kilku- i kilkunastolatki garną się do ekonomii, bo dobrze im się kojarzy - z pieniążkami. A to, co lubią, wydaje im się interesujące.
Wiedza małoletnich potrafi zadziwić, a czasem wręcz zawstydzić dorosłych. Ta teza dobitnie potwierdziła się podczas debaty "Żądamy waloryzacji kieszonkowego!" zorganizowanej w siedzibie "Dziennika Gazety Prawnej". Prowadzący wielokrotnie był pod wrażeniem inteligentnych spostrzeżeń zebranych dzieci i młodzieży. - Skąd wy to wszystko wiecie?! - pytał wielokrotnie. - Z internetu, telewizji i ze szkoły - wyliczały dzieci. - Ale też z gazet, książek i... od dorosłych. Generalnie zewsząd! Młode umysły chłoną nową wiedzę jak gąbka. A do tego dzieci są doskonałymi obserwatorami i naśladowcami. Wystarczy zachęta lub dobry przykład!
Skąd się biorą pieniądze?
Debata rozpoczęła się od zagadnień najprostszych. Skąd się biorą pieniądze? - Od rodziców - mówiła 8-letnia Antosia. - A rodzice skąd je mają? - pytał prowadzący. Dzieci ustaliły, że dzięki pracy. 10-letnia Maja zauważyła, że mogą je dostawać w papierkach do ręki, ale także przelewem na konto bankowe. - A jakie znacie banki? - pytał moderator. Okazało się, że bardzo dużo. Najmłodsi jednak wskazywali głównie na PKO Bank Polski, którego roll-up można było zauważyć w sali konferencyjnej prowadzonej debaty.
Chwilę potem tematem dyskusji było oszczędzanie. Odpowiedzi wskazywały na to, że dzieci bardzo racjonalnie odkładają pieniądze. Jaką mają motywację? - Mogę sobie kupić coś, co lubię - przyznał 14-letni Maciek.
Część dzieci woli dłużej oszczędzać i kupić sobie wymarzoną rzecz, np. część do komputera, nowy rower czy coś do wystroju pokoju, niż zdecydować się kupować na raty. Dlaczego? Bo wiedzą, że biorąc raty, w efekcie płaci się więcej. Maciek wyjaśniał nawet, że rozumie, dlaczego raty są "droższe". - Na oprocentowaniu zarabia państwo i przedsiębiorca, który na naszych ratach chce zarobić.
Deklarowanej przez dzieci wstrzemięźliwości w kupowaniu pozazdrościłby niejeden dorosły. A czy nowe pokolenie Polaków lubi nowoczesne zakupy - w internecie? Zdecydowanie tak! - Lubię kupować w internecie, ale zawsze wolę daną rzecz wcześniej "dotknąć" u kolegów albo w normalnym sklepie - mówił Jeremi. Jego i innych zdaniem kupowanie online jest wygodne i umożliwia szybkie znalezienie najlepszej oferty.
- Ale skąd właściwie macie pieniądze na zakupy? - pytał prowadzący. - Dostajemy kieszonkowe, a czasem też zarabiamy - oświadczyli młodzi uczestnicy debaty, zgodnie przyznając, że ich kieszonkowe jest zbyt małe. - Dostaję malutko, więc muszę oszczędzać - przyznała ze smutkiem 7-letnia Klara.
Większe kieszonkowe
Wtedy prowadzący debatę zapytał: - A czy wiecie, co to jest waloryzacja? Na sali zapanowała cisza. Prowadzący wyjaśnił, że jest to sytuacja, kiedy rodzice zarabiają więcej dzięki zmieniającej się ekonomii i w związku z tym dzieci mogą żądać, by kwota kieszonkowego również wzrosła. - Podoba mi się to, przekonam do tego tatę! - odparła z radością 12-letnia Zosia.
Na pytanie, w jaki sposób zarabiają, uczestnicy odpowiadali wyjątkowo kreatywnie. - Ja myłam samochód i tata mówił, że za połowę dostanę 8 złotych, a za cały aż 20 złotych - opowiedziała 12-letnia Dominika. Z kolei Maciek sprzątał w domu, a Wiktoria regularnie wyrzucała śmieci. To jednak jeszcze nie wszystko. 8-letni Wiktor handlował samochodami! - Takimi prawdziwymi? - zdziwił się prowadzący. - Nie - śmiał się Wiktor. - Zabawkowymi, ale zarobiłem aż 80 złotych - wyjaśnił. To całkiem dochodowy interes - przyznały dzieci. Podobnie, jak ten 12-letniego Kajetana, który razem z bratem uzbierali 54 złote sprzedając książki. Wszystkich pobiła jednak 12-letnia Ania, która nie tylko piekła muffinki, ale jeszcze z zyskiem je sprzedawała.
Większość dzieci wykonała zatem usługę na rzecz kupujących. Wiktor działał w handlu, a Ania była producentem i sprzedawcą produktu. Prowadzący zapytał więc dzieci, czy banki też mogą coś sprzedawać. - Banki pomagają oszczędzać, ale nie produkują pieniędzy - powiedział Maciek.
Antylopy i inne waluty świata
- Skoro jesteśmy przy pieniądzach, czy wiecie, co to jest waluta? - Tak. To pieniądze w różnych krajach świata - mówiły dzieci wyliczając: funty brytyjskie, dolary amerykańskie, euro, korony czeskie, korony norweskie, jeny w Japonii, juany w Chinach, ruble w Rosji, franki szwajcarskie, dirham w Indiach... - I antylopy - powiedziała 7-letnia Amelka. - Antylopy? - szczerze, lecz milcząco zdziwił się prowadzący. Po chwili jednak skojarzył wizerunek na monetach jednego z krajów afrykańskich. W większości krajów Unii Europejskiej płaci się głównie w euro. - Skąd możemy wziąć euro? - Trzeba wymienić nasze złotówki w banku lub kantorze - mówiły dzieci. - A czy euro zawsze kosztuje tyle samo? - pytał prowadzący. - Nie, to zależy od aktualnego kursu euro i złotówek - tłumaczyła 12-letnia Jagoda. - Czy można zarobić na takiej wymianie ? - dopytywał moderator. - Tak, można kupić tanio euro, poczekać, aż jego cena wzrośnie, i wtedy sprzedać. Można zarobić trochę pieniążków - spokojnie tłumaczyła wszystkim 12-letnia Natalia. - Można też na tym stracić - słusznie zauważyło kilku chłopców. Kurs walut potrafi przecież czasem gwałtownie spaść.
Skarbonka czy konto
Jak widać, dzieci wiedzą, czym są pieniądze i jak racjonalnie nimi dysponować. Wiedzą też, gdzie najlepiej je gromadzić. - Część pieniążków trzymam w skarbonce, a część na koncie w banku - przyznał Maciek, który ma swoje konto, kartę płatniczą i korzysta z możliwości płacenia telefonem.
Choć płatności przez telefon wśród dzieci jeszcze nie są zbyt powszechne, to używanie kart płatniczych owszem. Służą im głównie do płacenia i wypłat gotówki z bankomatu. - Nie mam dużo pieniędzy, jeśli ktoś ukradnie mi kartę to mogę ją łatwo zablokować, a jak zgubię telefon, to stracę nie tylko oszczędności - mówił Jeremi.
Złodzieje i hakerzy
Strach przed utratą pieniędzy sprawia, że najmłodsze dzieci decydują się po prostu trzymać je u rodziców. Starsze, są bardziej samodzielne. Moderator zapytał je, co trzeba robić, by chronić swoją kartę płatniczą. - Trzymać ją w portfelu - padła odpowiedź. - A co w przypadku, gdy karta zostanie skradziona? - kontynuował prowadzący. Tutaj dzieci wykazały się naprawdę sporą wiedzą i zimną krwią, czego pozazdrościłby zapewne niejeden dorosły. Wyjaśniały, że gdy tylko zauważymy brak karty to od razu trzeba zadzwonić do banku, podać numer karty, a wtedy zostanie ona zablokowana i gotowe. Wszyscy się śmiali, że to dobry sposób aby oszukać złodzieja. - Skoro korzystacie z kart płatniczych, to może także z internetowych serwisów bankowych? - zapytał moderator. Wielu uczestników potwierdziło, a ponieważ temat dotyczył bezpieczeństwa od razu powiedzieli, że zagrożeniem są nie tylko oszuści i złodzieje, ale także hakerzy. Dzieci wiedziały, czym są wirusy komputerowe i że ich obecność w komputerze czy na tablecie może prowadzić do kłopotów.
- Kiedy w moim komputerze pojawił się wirus, od razu pozamykałem aplikacje bankowe, portale społecznościowe i czyściłem hasła zapamiętane przez przeglądarkę internetową - tłumaczył Maciek. Dzieci przyznały mu rację mówiąc też o antywirusach. Doskonale wiedziały o co chodzi.
Bez podatków nic by nie było
Prowadzący postanowił zmienić temat i spytał: - A wiecie, za co wasi rodzice płacą podatki? - Za samochód. - Za paliwo! - Za drogi - odpowiadali jeden przez drugiego chłopcy. - Za te pieniądze z podatków powstają szkoły, gdzie musimy się uczyć - dodała Wiktoria. - Te pieniądze idą też na wojsko, szpitale, straż pożarną i policję - dodał Wiktor.
- A co gdyby ludzie nie płacili podatków? - spytał prowadzący i wyjaśnił czym jest szara strefa. Dzieci szybko zrozumiały i stwierdziły, że gdyby nikt nie płacił podatków to niewiele byłoby w naszym kraju. - I nie mielibyśmy gdzie mieszkać? - spytał zatroskany Wiktor.
- To niewykluczone - przyznał prowadzący.
Rodzina 500+
Na zakończenie moderator zapytał: - Czy wiecie, czym jest program "Rodzina 500 plus"? Dzieci znakomicie się orientowały. - Dzięki niemu rodziny co miesiąc dostają 500 złotych na drugie i kolejne dzieci - tłumaczył Maciek. - A skąd państwo bierze fundusze, by móc wydawać te 500 złotych rodzinom? - dopytywał prowadzący. - Właśnie z podatków! - przyznały zgodnie dzieci.
- Tak, można więc powiedzieć, że państwo wyciąga z jednej kieszeni, żeby włożyć do drugiej - tłumaczył. Był szczerze zachwycony wiedzą dzieci na tak skomplikowane tematy ekonomiczne.
Po debacie większość z nich przyznała, że spotkanie dużo je nauczyło i zachęciło do zainteresowania tematem. - Przecież pieniążki są nam potrzebne i trzeba się nimi interesować - powiedziała Wiktoria. Nic dodać, nic ująć.
@RY1@i02/2016/104/i02.2016.104.21400020b.811.jpg@RY2@
@RY1@i02/2016/104/i02.2016.104.21400020b.812.jpg@RY2@
RYS. WIKTORIA TOBOREK (LAT 7)
@RY1@i02/2016/104/i02.2016.104.21400020b.813.jpg@RY2@
RYS. MAGDALENA GUY (LAT 9)
@RY1@i02/2016/104/i02.2016.104.21400020b.814.jpg@RY2@
RYS. OLA PERANOWSKA (LAT 7)
@RY1@i02/2016/104/i02.2016.104.21400020b.815.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu