Rekord Polski z Ukrainy
Od stycznia polscy pracodawcy złożyli 737 tys. oświadczeń o zatrudnieniu Ukraińców. To o połowę więcej niż w tym samym okresie ub.r. Tylko w maju liczba oświadczeń wyniosła 156 tys. - aż o 80 proc. więcej niż rok wcześniej.
- Wyższe niż na Ukrainie zarobki i bliskość domu to powody, dla których Ukraińcy pracują w Polsce. Powinniśmy stabilizować ich zatrudnienie, bo to zabezpieczy nas przed odpływem najlepszych - mówi prof. Maciej Duszczyk, specjalista ds. migracji z UW.
Wzrost zapotrzebowania na pracowników z Ukrainy nie dziwi, jeśli spojrzymy na najnowsze dane z rynku pracy, w tym podane w piątek przez GUS informacje o wolnych miejscach w firmach. Na koniec I kw. było ich aż o 53 proc. więcej niż na koniec 2016 r. Pracodawcy mają prawie 120 tys. wakatów, z czego najwięcej dla robotników.
Napływ Ukraińców tylko częściowo zaspokaja rosnący popyt na pracowników, bo ta imigracja jest rotacyjna - na podstawie oświadczenia można pracować jedynie przez sześć miesięcy w roku. To wyklucza zatrudnienie specjalistów. Większość Ukraińców wykonuje tylko proste zadania.
Za chwilę problem ze znalezieniem ludzi będzie większy. Od niedzieli Ukraińcy nie muszą mieć wiz, by wjechać do UE. Tymczasem stworzenie strategii imigracyjnej rządu opóźnia się. Jednym z jej celów miało być opracowanie zasad, które zachęcałyby do osiedlania się w Polsce na stałe. ⒸⓅ A3
Marek Chądzyński
Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu