Czego Jaś nie zaoszczędzi, tego Jan nie będzie miał
O dziecięcych i młodzieżowych finansach rozmawialiśmy z samymi zainteresowanymi w redakcji Dziennika Gazety Prawnej. Wiek uczestników był dość różnorodny. Najmłodsi mieli po osiem lat, najstarsi po 15-16. Co ciekawe, ich stosunek do pieniędzy był zadziwiająco zbliżony. Debatę prowadzili Łukasz Bąk z DGP i Krzysztof Berenda z radia RMF
Na początek badanie stanu finansów młodych ludzi: Kto dostaje kieszonkowe? Zgłosiła się młodsza część grupy, co nieco zdziwiło prowadzących. Troje uczestników już pracowało, dwójka ma stypendium. Rodzice dają dzieciakom głównie gotówkę, niektórym przelewają pewne sumy na konto. Czy dosyć? Na ogół tak.
- Ja się nie kłócę z rodzicami o pieniądze. Raczej mówię, ile i na co mi potrzeba, i tyle dostaję. Zdarza się, że powiem: mamo! przydałoby się trochę więcej. I mama, jak to mama, daje tyle, żebym był zadowolony - opowiada Paweł.
Skąd się biorą pieniądze
Staszek nie musi kombinować, po prostu rodzice mu dają. Marysia też nie widzi problemu, ważne, by wydatek był rozsądny, a jeśli chce wydać na jakieś szaleństwo, to dobrze, by spodobało się rodzicom. Ten sam mechanizm potwierdzają Filip i Kaja - w ich domach także wystarczy uzasadnienie. Patryk podkreśla rolę wzajemnego zaufania.
- Nigdy nie nadużywałem dobroduszności rodziców. Jeśli prosiłem o pieniądze na konkretny zakup, to na to tylko, ani grosza więcej.
Młodsze dziewczynki, Antosia i Liwia, wiedzą, że wiele można ugrać na emocjach. "Proszę, proszę, proszę..." jest najskuteczniejszą metodą.
- Cały czas bym za tatą chodziła, prosiła, łapała za nogi - opowiada Liwia.
- Czasem trzeba poczekać na lepszy humor rodziców - podpowiada Patryk.
Praca? Kiedyś, w przyszłości
Wiemy już, że dostajecie pieniądze, gdy są wam potrzebne - zagaja Łukasz. - A czy rodzice proponują wam transakcje wiązane, np. płacą wam za wyniesienie śmieci, posprzątanie mieszkania, wyprowadzenie psa albo za dobre oceny? Jest stała pensja czy pieniądze za coś?
- U nas było tak, że umówiliśmy się z mamą, że za wyniesienie śmieci dostanę 10 zł, ale to nie wyszło... - opowiada Paweł.
Liwia pomaga tacie i za tę pomoc dostaje pieniądze.
- Tata pracuje tak, że maluje różne rzeczy, na przykład płoty... I ja też muszę malować...
- To znaczy, że tata już cię wdraża do pracy. Może kiedyś przejmiesz jego firmę? - żartują moderatorzy.
- Tak - odpowiada z powagą ośmioletnia dziewczynka.
Filip podkreśla, ze na razie żadna poważna praca nie wchodzi w grę. To kiedyś, po studiach. Teraz możliwe jest najwyżej jakieś małe dorabianie.
Po co oszczędzać?
- Jeśli nie udaje się wydobyć od rodziców tyle, ile potrzeba, wtedy przydają się oszczędności - twierdzi Kajetan.
Oszczędzają wszyscy, choć na różne sposoby. Nawet ci, którzy zadeklarowali, że nie maja regularnych wpływów, starają się odłożyć trochę gotówki. W jaki sposób?
- Podstawa to nie wydawać - zastrzega Staszek.
Ale po co oszczędzać?
- Najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa. Na czarną godzinę, pieniądze zawsze się przydadzą. - wyjaśnia Staszek.
Także Marysia nie ma w oszczędzaniu żadnego planu.
- Jak nie wydam wszystkiego, to po prostu zostanie.
Paweł za dużo nie oszczędza, ale jeśli już, to nie na jakąś daleką przyszłość, tylko na przykład na wyjazd z kolegami, żeby po prostu mieć czym dysponować, nie obciążać dodatkowo rodziców. Filip - inaczej niż Paweł - dużo nie wydaje, ale oszczędza na większe rzeczy.
- Czekam aż mi się coś spodoba, będzie jakaś okazja, taka gratka.
Patryk, podobnie jak Staszek, odkłada na czarną godzinę. Bo najważniejsza jest niezależność. Dostaje pieniądze od rodziny na święta, na urodziny i stara się ich nie wydawać. Uzbierał już w ten sposób pokaźną sumę. Jaką? Nie powie.
Antosia wydaje mało, ale jeśli już zbiera, to na konkretną rzecz. Czasem pożycza babci albo mamie, gdy te nie maja pieniędzy.
- Na procent? - zainteresował się Krzysztof. - Oddają tyle, ile pożyczyły, czy więcej? - docieka.
- Tyle samo. Albo więcej... - przyznaje dziewczynka.
Liwia korzysta z rodzicielskiego kredytu.
- Jak zobaczę w sklepie coś, co mi się podoba, to mama kupuje, a ja jej oddaję pieniądze. Tyle samo albo mniej...
Kaja stara się nie wydawać, ale jak jej się coś spodoba, to sobie kupuje. Ostatnio spodobały jej się buty i teraz na nie zbiera.
Własne patenty
Kajetan ma interesujący sposób na oszczędzanie.
- Jak dostanę 100 zł i widzę coś, co kosztuje 100 zł, to czekam, aż stanieje i kupuję na przykład za 50 zł, a resztę chowam na potem. Trzeba się nauczyć cierpliwości - mówi młody finansista.
Maciek też wypracował ciekawa metodę.
- Jeśli już uzbieram pieniądze na coś, co zaplanowałem, ale dochodzę do wniosku, że nie jest mi to w tej chwili potrzebne, to staram się składać na to coś od nowa, tak jakby nie liczyła się ta uskładana wcześniej suma - opowiada. - A jeśli już zdecyduję się coś kupić, to staram się nie wydawać wszystkich oszczędności, tak żeby zawsze została jakaś kwota - dodaje.
W szafie, w słoiku...
Co młodzi ludzie robią z zaoszczędzonymi pieniędzmi? Staszek odkłada do skarbonki. Liwia trzyma w szafie. Paweł chowa pieniądze do słoika. Najczęściej po różnych świętach i uroczystościach, kiedy dostaje pieniądze. Marysia dostaje pieniądze na konto. Nie ma co prawda regularnego kieszonkowego, ale rodzice przelewają kwoty, jakie są jej potrzebne. Dostaje też pieniądze na urodziny, na przykład od babci. I ma stypendium.
- Większość z was ma rachunek w banku, a jednak nie oszczędzacie na koncie, tylko trzymacie oszczędności w szafach i słoikach. Dlaczego? - zainteresował się Łukasz.
- W papierku lepiej jest mieć pieniądze tak dla siebie. W razie potrzeby można szybko pójść do sklepu, wydać na co się chce - tłumaczy Paweł.
Lokaty, akcje, obligacje...
A teraz pytanie do tych, którzy trzymają oszczędności w banku: na zwykłym koncie czy na lokacie, na której można trochę więcej zarobić?
- Ja miałem taką lokatę, że część środków była zablokowana, a część mogłem wypłacić w każdej chwili, by mieć na codzienne wydatki - opowiada Maciek. Nie pamięta, jak była oprocentowana jego inwestycja, ale wie, że niewiele zyskał. - Teraz jest niskie oprocentowanie, tak słyszałem - dodaje.
Co zatem zrobić, gdy lokaty nie spełniają oczekiwań?
- Może jeszcze nie w naszym wieku, ale ważne są inwestycje - włącza się Filip.
- Można kupować akcje, obligacje - dodaje Marysia.
Przeciw inwigilacji
Karty płatnicze ma kilka osób. Maciek używa karty przynajmniej dwa razy w miesiącu, bo to pozwala nie płacić za jej obsługę.
- A poza tym to raczej wolę płacić gotówką, bo wtedy rodzice nie mają wglądu w moje zakupy - wyjaśnia.
Maria jednak zwraca uwagę na ograniczenia: nie zawsze można płacić kartą.
- W Warszawie większość sklepów przyjmuje takie płatności i nie ma z tym większego problemu, ale jeśli pojedziemy poza Warszawę, to kartą można zapłacić na przykład tylko za zakupy ponad 10 zł, a jeśli chcemy zapłacić mniejszą kwotę, to trzeba od tego zapłacić jakąś prowizję - wyjaśnia. - Zresztą także na Dworcu Centralnym w Warszawie, w kasie kolejek WKD za bilety miesięczne nie można zapłacić kartą. Zupełnie tego nie rozumiem, jesteśmy niby w Europie - dodaje.
- Najciemniej jest pod latarnią - komentuje Patryk.
Większość zebranych korzysta chętnie z bankomatu. To lepiej niż płacić kartą, bo można wyjąć pieniądze, kupić, co się chce, i ukryć przed rodzicami, na co wydało się pieniądze.
Uwaga na złodzieja
Czy korzystanie z karty jest bezpieczne? Wszyscy są zgodni, że trudniej ukraść pieniądze z konta niż gotówkę z kieszeni.
- Jednak i to możliwe - mówi Patryk. - Zdarzało się, że np. w autobusie ktoś miał terminal płatniczy, taki jak w sklepie, przyłożył do kieszeni ofiary i pobrał sobie pieniądze z jej konta.
Chodzi o transakcje zbliżeniowe, przy których nie trzeba wstukiwać PIN-u do karty. Jak się przed tym zabezpieczyć?
- Można nosić kartę w specjalnej metalowej saszetce, która zabezpieczy przed jej odczytaniem. Albo gdzieś bardzo głęboko schować... - tłumaczą młodzi ludzie.
Ważne jest też regularne sprawdzanie stanu operacji na koncie i sprawdzanie, czy coś dziwnego się nie zdarzyło. Paweł ma aplikację na smartfonie, która pozwala na szybkie sprawdzenie stanu konta. Takie same funkcje mają też Maciek i Marysia.
- Wystarczy szybki PIN i wtedy pokazuje się informacja o wszystkich transakcjach, wiem, ile kiedy wypłaciłem i ile pozostało mi środków - wyjaśnia Maciek.
A jeśli ktoś wyciągnie wam kartę z portfela, co trzeba zrobić? - pyta Łukasz. - Zablokować - odpowiada Paweł. - Najlepiej zadzwonić do banku i zastrzec kartę - twierdzi Patryk.
Świadomi zagrożenia
O tym, że nie należy notować numeru PIN na karcie, wiedzą wszyscy. Wiedza też, że trzeba dbać o bezpieczeństwo bankowych haseł, nie tworzyć takiego hasła jak adres mailowy - w aplikacjach są nawet zabezpieczenia, które nie pozwalają utworzyć takiego hasła. - A czy wiecie, co to jest phishing? - pyta Łukasz.
- To chodzi o taką przynętę, żeby wyłudzić od kogoś dostęp do konta? - próbuje zdefiniować zjawisko Filip.
- Tak - wyjaśnia Łukasz. - To taka sytuacja na przykład, że ktoś podszywa się pod bank, wysyła wam mail, który wygląda identycznie jak z banku, i próbuje się od was wyłudzić hasło i inne informacje, które pozwolą się komuś włamać na konto i zrobić przelew.
- Do mnie przychodzą czasem takie maile: "Cześć, jestem Ania z pożyczek...". Ale ja staram się wtedy unikać kontaktu, bo wiem, czym to grozi - ujawnia Paweł.
Bez strachu w internecie
Kupowanie w sklepach internetowych jest dla naszych rozmówców naturalne. Powód - brak dostępności w zwykłych sklepach, niższe ceny, wygoda - można zamówić coś z domu. Nie obawiają się ryzyka.
- Różne są drogi płatności - wyjaśnia Patryk. - Można wybrać, czy chcemy zapłacić kartą kredytową, przelewem z konta. Ja korzystam najczęściej z paysafecard. To taki paragon, na którym zapisany jest specjalny kod. Kupujemy sobie paysafecard np. za 100 zł i później możemy płacić kodem do tej wysokości - opowiada.
Paweł kupuje na allegro - czasem obudowę do telefonu, czasem inne drobiazgi. Rodzice zgadzają się, żeby sam decydował, co mu potrzebne. - Oczywiście oni mi przelewają pieniądze i wiedzą o tym, ale to ja wykonuje wszystkie związane z zakupem czynności - mówi gimnazjalista.
Maciek, kupując w internecie, wybiera raczej popularne strony, znane, z renomą. Wtedy jest spokojny, że nic mu nie zginie. Gdy sklep jest mniej znany, szuka o nim opinii na forach. Płaci w internecie, bo taniej.
- Można tez płacić gotówką przy odbiorze, ale wtedy zakup jest na ogół o jakieś 20 zł droższy.
@RY1@i02/2017/105/i02.2017.105.000001000.801.jpg@RY2@
OPR. AO
@RY1@i02/2017/105/i02.2017.105.000001000.802.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu