Każdy ma „własną” inflację – inaczej wygląda na wsi, inaczej w mieście
W marcu 2023 r. roku prawie 10 mln emeryt ó w i rencist ó w dostanie podwyżkę swoich świadczeń o co najmniej 14,8 proc. Wynika to z ogłoszonego w piątek przez GUS średniorocznego wskaźnika cen towar ó w i usług konsumpcyjnych dla gospodarstw domowych emeryt ó w i rencist ó w w 2022 r. Oznacza to, że zapowiedziana przez rząd waloryzacja świadczeń o 13,8 proc. jest już nieaktualna. Czy trzeba będzie zmieniać przepisy w tym zakresie i zwiększyć gwarantowaną podwyżkę tych świadczeń o co najmniej 250 zł?
Nie. Ustawa, która przewiduje kwotowo-procentową waloryzację w marcu 2023 r., gwarantując podwyżkę przynajmniej o 250 zł, nie odwołuje się do konkretnego wskaźnika waloryzacji - choć nieaktualną już prognozę wskazano w jej uzasadnieniu. Wystarczy więc, że organy emerytalne podstawią rzeczywisty wskaźnik waloryzacji do wyliczeń i przeprowadzą wtedy korzystniejszą niż zakładana podwyżkę świadczeń. Uważam, że nie trzeba też zmieniać kwoty gwarantowanej podwyżki. Po wzroście wskaźnika waloryzacji obniży się tylko wysokość świadczenia, poniżej której ta gwarancja zadziała. Dotychczas zakładano, że osoby pobierające świadczenia nie większe niż 1811,60 zł bardziej skorzystają na gwarantowanych 250 zł niż na przewidywanym wskaźniku 13,8 proc. Jeśli świadczenia wzrosną w marcu o 14,8 proc., ta granica obniża się do 1689,19 zł. Per saldo wszyscy dostaną więcej, pytanie, czy oparta na uśrednionych przez GUS wartościach waloryzacja w obecnym kształcie zrekompensuje emerytom i rencistom ich rzeczywistą - dość wysoką - inflację.
Skąd założenie, że nawet wyższa waloryzacja może nie pokrywać utraty siły nabywczej świadczeń z powodu inflacji? Już przy poprzednim wskaźniku (13,8 proc.) waloryzacja miała kosztować prawie 40 mld zł.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.