Dzień spadających wokand
Odwołane rozprawy, problemy z obsługą interesantów, pozamykane sądy – tak wyglądał pierwszy dzień protestu pracowników wymiaru sprawiedliwości. Referendarze, protokolanci czy asystenci sędziów, śladem pielęgniarek i policjantów, poszli masowo na L4. Ich bunt wywołały zapowiedziane przez ministra sprawiedliwości podwyżki (dla najmniej zarabiających średnio po kilkadziesiąt złotych), bo znacząco odbiegają od oczekiwań tej grupy (1000 zł netto). W efekcie np. w Olkuszu z powodu braku sekretarzy odwołano wczoraj wszystkie rozprawy. W Sulęcinie sąd zamknięto na cztery spusty. W niektórych jednostkach absencja wyniosła nawet ponad 80 proc. © ℗ B7
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu