Sami wyhodowaliśmy sobie szarą strefę
Polska administracja nie radzi sobie z falą pracowników przybywających do nas głównie z Ukrainy.
Choć liczba wniosków o wizy pracownicze wzrasta od 2014 r. aż o 200 tys. rocznie, nasze służby konsularne nigdy nie były dobrze przygotowane na uproszczony tryb zatrudniania cudzoziemców, który wprowadzono w 2012 r. - wynika z ustaleń NIK, do których dotarliśmy.
Urzędnik na sprawdzenie wniosku ma od dwóch do czterech minut. Ten system wręcz zachęca do wydawania lewych oświadczeń o zatrudnieniu i wykorzystywania wiz niezgodnie z ich przeznaczeniem. Efektem jest rosnąca grupa pracujących na czarno cudzoziemców.
- Nie ma co się dziwić, że służby konsularne i urzędy pracy nie są w stanie sprawnie obsługiwać wniosków, jeśli nie mają odpowiednio licznej obsady - podsumowuje Krzysztof Inglot, prezes firmy Personnel Service specjalizującej się w rekrutacji obcokrajowców na potrzeby polskich pracodawców. ⒸⓅ A8
Tomasz Żółciak
@tzolciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu