Poczta Polska upamiętnia bohaterskich obrońców placówki w Gdańsku sprzed 80 lat
Jak wyglądała walka polskich urzędników pocztowych, która rozpoczęła się równocześnie z obroną Westerplatte?
1 września 1939 r. o godzinie 4.45 nad ranem mieszkańców Gdańska obudził potężny huk. Pociski z pancernika „Schleswig – Holstein” spadły na Westerplatte. Jednocześnie ok. 8 km na południe od polskiej wojskowej składnicy pierwsze pociski trafiły w budynek Poczty Polskiej przy placu Heweliusza. Do tego ataku opanowana przez nazistów gdańska policja oraz oddziały SS przygotowywały się od dwóch miesięcy. Polscy pocztowcy nie dali się jednak zaskoczyć.
Już o godzinie 4. gdy w budynku zgasło światło i przestały działać telefony, było wiadomo, że coś się wydarzy. 39-letni Konrad Guderski, oddelegowany kilka miesięcy wcześniej do pracy w gdańskim urzędzie, zwołał zebranie załogi. Ujawnił, że działa z upoważnienia wojska, a jego zadaniem jest dowodzenie obroną placówki. Wskazał też swojego zastępcę, 37-letniego Alfonsa Flisykowskiego. 51-letni Jan Michoń, p.o. dyrektora Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku, odczytał instrukcję nakazującą obronę budynku przez sześć godzin. Rozdano ukrytą wcześniej broń.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.