Gowin-reaktywacja. Sezon rekonstrukcyjny
Koalicjanci chcą szybko skończyć proces zmian w rządzie. Aby przygotować się na jesienną falę pandemii i ruszyć z ofensywą programową
PiS, chcąc zredukować liczbę resortów do zaledwie 12‒13, narazi się swoim koalicjantom. Ci posiadają bowiem po dwa ministerstwa, a po takich zmianach może im zostać tylko po jednym. Dlatego, jak słyszymy, suflowany ma być m.in. przekaz, że to PiS ‒ jako trzon Zjednoczonej Prawicy ‒ proporcjonalnie posiada zbyt mało funkcji rządowych w stosunku do mniejszych partnerów. Kolejnym argumentem mają być nieoficjalne sygnały, że partia Jarosława Kaczyńskiego w jakimś zakresie mogłaby się podzielić subwencją z pozostałymi członkami Zjednoczonej Prawicy.
Na razie wygląda na to, że PiS najszybciej jest w stanie dogadać się z gowinowcami. Bardziej niż liczba resortów, interesuje ich nowe rozdanie działów administracji rządowej, czyli „działek” przypisanych poszczególnym ministerstwom. Porozumienie chciałoby utrzymać kontrolę nad resortem rozwoju, choć jego zdaniem powinno być wzmocnione, np. poprzez fuzję z Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej. Tyle że w PiS mówi się o włączeniu tego drugiego resortu do Ministerstwa Finansów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.