Śmierdzący wehikuł czasu
W a rszawska oczyszczalnia ścieków „Czajka” powinna zostać przemianowana na stołecznego DeLoreana. To dzięki niej w weekend niespodziewanie cofnęliśmy się do przeszłości, a konkretnie do sierpnia 2019 r .
Znów jesteśmy świadkami awaryjnego zrzutu ogromnej ilości ścieków do Wisły, znów konieczna może się okazać pomoc rządu przy budowie mostu pontonowego i znów słyszymy o tym, jak nieudolnym prezydentem stolicy jest Rafał Trzaskowski. Będzie dziwne, jeśli dzisiaj nie obrodzi konferencjami prasowymi polityków PiS alarmujących o katastrofie ekologicznej w stolicy (w przeciwieństwie do wymownej ciszy, jaka zapanowała z ich strony przy okazji lipcowego zatrucia rzeki w Dolinie Baryczy na odcinku 60 km).
Różnica jest taka, że tym razem politycy Platformy szybciej próbują ruszyć z kontrnarracją, która rok temu dopiero się wykuwała. Oto dziś ponosimy konsekwencje błędnej decyzji z 2005 r. (gdy PiS rządził miastem) o niebudowaniu nowej oczyszczalni na lewym brzegu Wisły. Przekonujący argument? Na dzisiaj średnio. Idąc dalej, można byłoby sprowadzić sprawę do absurdu, że gdyby nie było „Czajki”, nie byłoby problemu ścieków awaryjnie zrzucanych do rzeki (bo regularnie płynęłyby Wisłą). Nie do końca spina się to również z dotychczasowymi doniesieniami o możliwych przyczynach awarii. Sam Trzaskowski wczoraj informował, że problemem może być cały projekt rurociągu – zarówno jego wykonanie, jak i materiały użyte do budowy (tym razem do awarii miało dojść na starym odcinku rur, a nie na tym, który w ubiegłym roku wymieniono). A jeśli tak, to wykonawca powinien ponieść odpowiedzialność. Do prześwietlenia są też wszelkie decyzje lub zaniechania ze strony warszawskich urzędników.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.