Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Nord Stream 2 polityczny, a reparacje jedynie retoryczne

14 grudnia 2021
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W przypadku dalszych eskalacji gazociąg nie może być podłączony do sieci – stwierdziła w niedzielę Annalena Baerbock, nowa niemiecka minister spraw zagranicznych w telewizji ZDF. Mowa oczywiście o gazociągu Nord Stream 2, który bezpośrednio łączy Rosją i Niemcy poprzez rurę położoną na dnie Bałtyku. Polityczka mówiła także, że „w obecnej sytuacji gazociąg nie może uzyskać zezwolenia, ponieważ nie spełnia wymogów europejskiego prawa energetycznego, a kwestie bezpieczeństwa pozostają nierozwiązane”. Chodzi o napiętą sytuację wywołaną przez gromadzenie wojsk Federacji Rosyjskiej przy granicy z Ukrainą i groźbę wybuchu kolejnej wojny.

Także dwa dni wcześniej podczas wizyty w Warszawie Baerbock nie broniła kontrowersyjnego projektu. – Cieszymy się z takiego jednoznacznego stanowiska związanego z realizacją tego gazociągu i liczymy, że znajdzie to konkretny wyraz w działaniach rządu niemieckiego – stwierdził Zbigniew Rau, polski minister spraw zagranicznych. Będąc delikatnym optymistą, można zaryzykować tezę, że w przypadku agresji Rosji na Ukrainę otwarcie tego gazociągu się znacznie opóźni. Choć szansa na to, że nie ruszy nigdy, wydaje się iluzoryczna, bo głupio tak po prostu utopić kilka miliardów dolarów. Tak czy inaczej ten nowy klimat wokół inwestycji jest jasnym dowodem, że Nord Stream 2 to projekt polityczny, a nie tak jak przez laty próbowała wmówić wszystkim kanclerz Angela Merkel czysto gospodarczy. Jeśli politycy mogą go zatrzymać teraz, to mogli to zrobić również wcześniej. Otwartym pozostaje oczywiście pytanie, na ile to liderka Zielonych będzie miała w tej sprawie głos decydujący, a na ile kanclerz Olaf Scholz wywodzący się z tradycyjnie „rozumiejącej Rosję” socjaldemokracji. Jednak przynajmniej w sferze deklaracji coś się zmieniło. I warto, by polski rząd na tym budował, by zamieniło się to w konkrety.

O ile w tym wypadku decyzja będzie po stronie Berlina, to jeśli chodzi o relacje polsko-niemieckie i kwestię reparacji, „konkretny wyraz w działaniach”, o którym wspominał minister Rau, jest zdecydowanie po stronie Warszawy. Bo to, że będąc w Berlinie, premier Mateusz Morawiecki informuje o powołaniu Instytutu Strat Wojennych, konkretem nie jest. Czytając zarządzenie nr 321 powołujące instytut, jedyne, do czego można mieć pewność, to fakt, że znajdzie tam zatrudnienie kilkadziesiąt osób, zapewne niezbyt krytycznych wobec Prawa i Sprawiedliwości. Sama Rada Naukowa ma liczyć od 10 do 30 osób, które będą otrzymywały wynagrodzenie – a to jest polityką odmienną od chociażby takich miejsc jak Ośrodek Studiów Wschodnich czy Polski Instytut Spraw Międzynarodowych. Do tego dojdą pracownicy kilku biur.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.