Dziennik Gazeta Prawana logo

Moment najgorszy z możliwych

5 grudnia 2021

I nformacja o tym, że na sobotnim zjeździe w Warszawie zostanie zainaugurowana nowa frakcja w Parlamencie Europejskim, którą podał węgierski portal 444.hu, na szczęście się nie potwierdziła. Zresztą już w maju Péter Szijjártó, szef MSZ i wpływowa postać węgierskiego Fideszu, dawał do zrozumienia w rozmowie z DGP, że taka grupa w przewidywalnej przyszłości nie powstanie.

Problem polega na ewolucji nastrojów w Prawie i Sprawiedliwości. W 2017 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński w odpowiedzi na doniesienia „Rzeczpospolitej” o tym, że liderka Zjednoczenia Narodowego (RN) Marine Le Pen chciałaby współpracy z PiS w demontażu Unii Europejskiej, przekonywał, że „z panią Le Pen mamy tyle wspólnego mniej więcej, co z panem Putinem”. W 2019 r., gdy lider włoskiej Ligi Matteo Salvini sondował możliwość budowy wielkiego klubu partii znajdujących się na prawo od Europejskiej Partii Ludowej, PiS ją storpedował, a jego przedstawiciele mówili, że nie chcą budować wspólnych struktur z politykami jawnie proputinowskimi.

Teraz Marine Le Pen jest przyjmowana z honorami godnymi głowy państwa, choć nigdy nie sprawowała żadnej funkcji publicznej, a doradca prezydenta Andrzej Zybertowicz przekonuje, że tego typu partie to dla PiS „mniejsze zło”, a większym są ci, którzy „strukturalnie rozbijają zdolność Unii do bezpiecznego rozwoju swojej energetyki”, czyli choćby budująca Nord Stream 2 kanclerz Angela Merkel. Obrońcy współpracy PiS z francuskimi narodowcami i podobnymi stronnictwami lubią w tym kontekście przypominać skorumpowanie Gerharda Schrödera i wielu innych polityków z europejskiego głównego nurtu lukratywnymi stanowiskami w rosyjskich spółkach państwowych.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.