Konwencji stambulskiej raczej nie anulujemy
Rząd skłania się do odrzucenia pomysłu Zbigniewa Ziobry. Gdyby PiS zdecydowało się na wycofanie z konwencji, czekałaby go długa i kręta droga
Od kilku dni toczy się debata wokół pomysłu wypowiedzenia konwencji stambulskiej. Z prawnego punktu widzenia to proces, który może potrwać i musi przejść przez kilka instancji. W poniedziałek minister sprawiedliwości złożył do resortu rodziny wniosek o podjęcie prac nad wypowiedzeniem konwencji stambulskiej. Ale wniosek ten nie został wpisany w procedurę wypowiedzenia umowy, więc znaczy tyle, co każde wystąpienie jednego ministra do drugiego w dowolnej sprawie.
– Równie dobrze sami możecie wystąpić z tym do ministra rodziny i efekt będzie taki sam. Tryb ewentualnego wypowiadania opisuje ustawa o umowach międzynarodowych – podkreśla nasz rozmówca z PiS. Ustawa zaś przewiduje, że procedura może zostać wszczęta przez właściwego ministra merytorycznego, czyli w tym przypadku szefową resortu rodziny Marlenę Maląg. To ona musiałaby wziąć na siebie polityczną odpowiedzialność za uruchomienie procedury wewnątrz rządu. Nawet gdyby tak się stało, byłby to dopiero początek drogi.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.