Prezydent: kłopotliwy pasażer
Doszliśmy do sytuacji, w której głowa państwa ma co prawda silną legitymację, ale jeśli cokolwiek może, to tylko wtedy, gdy jest częścią rządzącej formacji. I to pod warunkiem, że dysponuje w niej wpływami
Rola prezydenta jest mniej więcej taka jak pasażera siedzącego obok kierowcy. Co prawda nie prowadzi auta, ale ma w zasięgu ręczny hamulec. Jeśli pasażer i kierowca – w tym porównaniu premier – zgadzają się co do kierunku jazdy, to ten pierwszy w zasadzie może się zrelaksować i podziwiać widoki. Pod koniec trasy kierowca może nawet przedstawiać rolę pasażera jako pilota, choć i tak wiadomo, że to on przez całą dotychczasową drogę ustalał kurs – mówi prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Jeśli pasażer jest z innej politycznej bajki niż kierowca, to i tak nie ma wpływu na kierunek jazdy. Ale może w każdej chwili zaciągnąć ręczny.
Inwalida zamiast strażnika
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.