Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Nie wiadomo, kto zapłaci za wadliwy sprzęt

Do połowy maja przez spółki, resort zdrowia czy ARM zakupiono łącznie 147 mln maseczek medycznych i 35 mln FFP2
Do połowy maja przez spółki, resort zdrowia czy ARM zakupiono łącznie 147 mln maseczek medycznych i 35 mln FFP2
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Premier zlecił trzem spółkom zakupy środków ochrony i testów za ponad 800 mln zł. Firmy mogą nie dostać pełnego zwrotu pieniędzy

Początek koronawirusa w Europie to wyścig w kupowaniu maseczek, testów czy kombinezonów ochronnych. Towar był deficytowy. Dlatego rząd realizował zakupy różnymi kanałami. Zlecenie dostały m.in. spółki Skarbu Państwa: KGHM, Lotos i Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP). Z informacji DGP wynika, że Kancelaria Prezesa Rady Ministrów (KPRM) podpisała z nimi umowy, w których określono limit wydatków – w sumie na 825 mln zł. – Podstawą do działań spółek były najpierw polecenia premiera, potem decyzja administracyjna, a następnie podpisane umowy – mówi nam szef KPRM minister Michał Dworczyk.

Udało nam się ustalić, że limit, jaki przypadał na miedziowego giganta, to 369 mln zł, Lotos mógł dokonać zakupów za 56 mln zł, a ARP za 400 mln zł. – Dwie ostatnie spółki wykorzystały niemal całą sumę, a KGHM wydał ponad 200 mln zł – twierdzi nasz informator z kręgów rządowych. Nie znamy jednak szczegółowej struktury zakupów. Wiadomo już, że część sprzętu ochronnego – maseczek nie spełnia wymogów i jest niezgodna z wytycznymi premiera. Nieufnie do chińskiego sprzętu zaczęto podchodzić, gdy Ministerstwo Zdrowia otrzymało pierwsze badania towaru zakupionego m.in. przez KGHM.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.