Gra z TSUE w ciuciubabkę
W rządzie trwają dyskusje, co zrobić z orzeczeniem TSUE w sprawie Izby Dyscyplinarnej. Otoczenie premiera i Porozumienie myślą o kroku w tył, ziobryści domagają się utrzymania twardego kursu
fot. Wojciech Olkusnik/PAP
I prezes SN Małgorzata Manowska zaapelowała o jak najszybsze zmiany prawa wynikające z orzeczenia TSUE
Rząd zastanawia się, jaką odpowiedź dać na ultimatum Komisji Europejskiej w sprawie respektowania orzeczenia TSUE zawieszającego działanie izby Sądu Najwyższego. Termin mija 16 sierpnia, a z naszych ustaleń wynika, że na razie nie uzgodniono wspólnej linii działania.
– Na razie decyzji politycznej w tej sprawie nie ma – przyznaje osoba z otoczenia premiera Mateusza Morawieckiego. Jak dodaje, na stole jest kilka opcji, a wszystkie zakładają jakąś formę ustępstwa wobec KE i TSUE. Poważnie rozważana jest np. wersja połączenia Izby Dyscyplinarnej z Izbą Karną. Inny wariant zakłada utworzenie zupełnie nowej izby z innymi kompetencjami, a kolejny przekształcenie SN w „sąd zagadnień prawnych”, składający się być może jedynie z kilkunastu sędziów (system dyscyplinujący byłby wtedy na poziomie niższych instancji). Jednocześnie snute są plany dokończenia reformy sądownictwa. – Ryszard Terlecki już zapowiedział, że jesienią będzie reforma – wskazuje nasz rozmówca. I dodaje, że w obecnym stanie prawnym system dyscyplinujący sędziów i tak nie działa. – Dziś musimy na wiecach tłumaczyć wyborcom, dlaczego izba nie karze sędziów, którzy na to zasługują – tłumaczy. Zwolennikiem wykonania jakiegoś kroku w tył jest także Porozumienie, jeden z koalicjantów PiS.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.