W hotelu nocowało wielu polityków i ministrów. Tworzono w nim nawet Alior Bank
Nie złożę rezygnacji. Nie przestraszą mnie przeszukania. Będę niezależnym kontrolerem działalności organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego i innych państwowych jednostek organizacyjnych, w tym również TVP zasilonej ostatnio kwotą 2 mld w okolicznościach, jakie wszyscy znamy – mówi w wywiadzie dla DGP Marian Banaś, prezes NIK
fot. Maciej Łuczniewski/Reporter
Marian Banaś, w latach 2017–2019 szef Krajowej Administracji Skarbowej, w 2019 r. minister finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego, od 2019 r. prezes Najwyższej Izby Kontroli
Środowisko polityczne, z którym był pan przez lata związany, nawołuje pana do rezygnacji. Wsłucha się pan w te głosy?
Dziś część kolegów, którzy niedawno doceniali moje poświęcenie i sukcesy, krytykuje mnie i obraża. Robią to na podstawie zmanipulowanych doniesień niemających nic wspólnego z faktami. Mówię o tym ze smutkiem, bo przekreślenie kilkudziesięciu lat pracy tylko dlatego, że niektórzy liderzy polityczni zdali sobie sprawę, że będę niezależnym prezesem NIK, jest dla mnie czymś niepojętym. Kilkadziesiąt lat życia poświęciłem służbie urzędniczej w Polsce, pracując dla mojego kraju. Poniosłem konsekwencje postawy z czasów PRL, ale uważałem, że jeśli Polska ma być niepodległa, to musi mieć odważnych i gotowych na poświęcenia obywateli. Po moich pierwszych dniach pracy w NIK zdałem sobie sprawę, dlaczego dla niektórych środowisk muszę być jak najszybciej uznany za banitę. Moja rezygnacja, o której wielokrotnie mówiłem, miała mieć wymiar honorowy. Ale w sytuacji, gdybym miał pewność, że działania wobec mnie są uczciwe i merytoryczne, a nie dlatego, że stałem się śmiertelnie niebezpieczny dla tych, do których udają się kontrole NIK.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.