„Andrzej oszalał”, ale dopiął swego. A prezes nadwyrężył opinię, że jest wszechwładny
D ecyzję w sprawie podpisania ustawy o dofinansowaniu mediów publicznych prezydent Andrzej Duda ogłosił w ostatniej chwili. Dlaczego? Bo nie chciał się zadowolić samą zapowiedzią Jacka Kurskiego, że odejdzie z funkcji prezesa TVP. Żądał uruchomienia mechanizmu odwołania go w Radzie Mediów Narodowych. I uzyskał spełnienie swojego ultimatum.
Oczywiście, ostateczne decyzje podejmował, jak zawsze, Jarosław Kaczyński. Trzy dni wcześniej uparł się bronić Kurskiego nawet za cenę owego weta i otwartej niezgody wewnątrz obozu w apogeum kampanii prezydenckiej. Swoim współpracownikom powtarzał, że „Andrzej oszalał”. A jednak, przekonywany przez takich rzeczników zgody w obozie jak Joachim Brudziński, cofnął się.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.