Obłość Platformy Obywatelskiej
P owiedzcie Państwo, ale tak z ręką na sercu – czy emocjonujecie się wyborami na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej? Szczęśliwy, kto odpowiedział „tak”, przynajmniej ma jakieś hobby (pomijam osoby zajmujące się PO zawodowo, czyli polityków, służby oraz płatnych internetowych trolli), odrywające go chociaż na chwilę od rozmyślań na temat klimatu, wojny i sądów. Ja do tych szczęściarzy nie należę.
Trudno się gorączkować, skoro z ust kandydatów na szefa Platformy – kandydatów notabene ubywających – nie padły w ostatnich latach żadne merytoryczne uwagi, które odróżniałyby jednego od drugiego. Chodzi mi o to, że gdyby niemal dowolną wypowiedź na temat kapitalizmu, demokracji, Europy czy Polski autorstwa Budki przypisać Sienkiewiczowi, te Sienkiewicza Musze, jej zaś Budce, konia z rzędem temu, kto by się zorientował. Może z wyjątkiem słów o kamieni kupie – tyle że te ich autor wypowiedział wiele lat temu, i to nieoficjalnie.
Oczywiście, jednorodność poglądów w wielu podstawowych sprawach wydaje się zrozumiała w jednej partii politycznej. Ale jakie są przyczyny tej jednorodności? Obłość. Długie, długie lata temu PO utraciła zdolność formułowania poglądów, które zmieniają rzeczywistość. Idee mają swoje konsekwencje. Tylko trzeba tę ideę mieć (tak, tak, samym gadulstwem nie zmienia się Polski, choć proszę pamiętać, że PiS wygrał w 2015 r. słowem, a nie uczynkiem).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.