Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Rząd pichci żabę, którą (zapewne) zje trybunał

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

O najnowszym pomyśle partii rządzącej mającym przybliżyć nasz kraj do kompromisu z Komisją Europejską, a tym samym do wypłaty środk ó w z KPO, powiedziano już wiele, choć od złożenia kolejnego projektu nowelizującego ustawę o Sądzie Najwyższym minęło zaledwie kilka dni. Większości prawnik ó w zaproponowane rozwiązania - przede wszystkim to, zgodnie z kt ó rym Naczelny Sąd Administracyjny miałby zająć się rozpatrywaniem spraw dyscyplinarnych sędzi ó w sąd ó w powszechnych - już na pierwszy rzut oka wydają się niezgodne z konstytucją. W odpowiedzi na takie głosy premier uruchomił więc starą śpiewkę pod tytułem: najpierw uchwalmy ustawę, a potem niech malkontenci ją sobie skarżą do Trybunału Konstytucyjnego.

Mówiąc to, premier Morawiecki po raz kolejny potwierdził, że od 2016 r., a więc odkąd PiS-owi udało się zaprowadzić swoje porządki w sądzie konstytucyjnym, rządzący traktują ten organ instrumentalnie i sięgają po niego zawsze wtedy, gdy mają świadomość, że to, co robią, może być niezgodne z ustawą zasadniczą. A TK zawsze staje na wysokości zadania i rzuca im w takich sytuacjach koło ratunkowe. Wybieranie przez Sejm sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa niezgodne z konstytucją? Ależ skąd, TK ochoczo i gorliwie potwierdził, że wszystko jest w porządku. Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdza, że Polska naruszyła zapisane w Europejskiej konwencji praw człowieka prawo do sądu? No i co z tego, skoro TK w odpowiedzi stwierdza, że to konwencja narusza polską konstytucję. Przykładów oczywiście jest więcej i wszystkie one dają Mateuszowi Morawieckiemu graniczącą z pewnością nadzieję, że i w przypadku ostatniego projektu zmian w ustawie o SN trybunał świetnie sprawdzi się w roli obrońcy pomysłów partii rządzącej.

Ale tym razem nie wszystko może pójść tak gładko. Nowe pomysły rządu mają umożliwić sądom przeprowadzanie z urzędu tzw. testu niezależności sędziów i wykluczyć odpowiedzialność dyscyplinarną za takie postępowanie. Tymczasem rozwiązania te zdają się wprost sprzeczne z tym, co do tej pory - zgodnie zresztą z oczekiwaniami rządu - mówił na ten temat Trybunał Konstytucyjny pod wodzą Julii Przyłębskiej. Wystarczy w tym miejscu przytoczyć chociażby wyrok z 4 marca 2020 r., w którym trybunał stwierdził, że: Uznanie, że wniosek o wyłączenie sędziego () obejmować mógłby także okoliczności wadliwości powołania sędziego, byłoby jednoznaczne z przyznaniem sądom powszechnym - () - uprawnienia do podważania powołań sędziowskich, których warunki są ściśle określone przepisami Konstytucji. W orzeczeniu z 2 czerwca 2020 r. TK stwierdza z kolei, że: Żaden aspekt powołania czy też niepowołania sędziego nie podlega ocenie. No i wreszcie wyrok z 20 kwietnia 2020 r., w którym trybunał mówi wprost, że z art. 179 konstytucji nie można pogodzić procedury, w której inny niż prezydent organ państwa dokonuje weryfikacji powołania sędziego na podstawie normy podkonstytucyjnej, a także dokonuje łączenia stwierdzonych uchybień procesu kreacyjnego z możliwością zakwestionowania orzeczeń wydanych przez sędziego.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.