Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Powyborcze echa, czyli kto odpowiada za kolejki do głosowania

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

R ekordowa frekwencja w niedzielnych wyborach była nie lada wyzwaniem organizacyjnym. Choć trudno jednoznacznie wskazywać winnych zamieszania (PKW, KBW, komisje, konsulaty, MSZ czy wreszcie ustawodawca i jego pomysły), to widać, że nie wszystko zadziałało tak, jak trzeba. System – i logistycznie, i prawnie – nie jest skalibrowany pod tak wysoką frekwencję. Chociaż samo zliczenie głosów przebiegło dość gładko.

Te wybory były nietypowe nie tylko z powodu rekordowej frekwencji (do urn poszło 74 proc. uprawnionych, wzrost – od 18,5 mln głosujących w 2019 r. do 22 mln teraz). Na wyjątkowość złożyło się także zorganizowane wraz z wyborami do Sejmu i Senatu referendum. To dołożyło obowiązków komisjom wyborczym i miejscami przeciążało system. W tym miejscu ważna uwaga: jesteśmy zarówno zwolennikami coraz wyższej frekwencji, jak i instytucji referendum (kładąc na bok ocenę obecnego plebiscytu i intencje, jakie za nim stały). Pora na wnioski.

Podstawowym problemem były kolejki do lokali wyborczych. Od osoby pracującej przy wyborach słyszymy, że to efekt m.in. ostatnich zmian w kodeksie wyborczym. Niby wprowadzono większą liczbę obwodów wyborczych na tzw. prowincji (a więc tam, gdzie kolejki są z natury mniejsze), by przybliżyć lokale wyborcze ludziom, chociaż nie było możliwości zwiększenia np. obsady w dużo bardziej obciążonych komisjach w dużych miastach. W rezultacie maksymalnie obsadzona komisja gdzieś obsłużyła kilkuset wyborców, a gdzie indziej – kilka tysięcy. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że w tym roku rekordowa liczba osób głosowała poza miejscem zameldowania (ludzie pobrali zaświadczenie lub jednorazowo dopisali się do spisu wyborców w miejscu zamieszkania). W konsekwencji część komisji została zaskoczona zwiększoną liczbą chętnych, co wpływało i na proces wydawania kart do głosowania (w tym konieczność dowiezienia zapasowych), i na późniejszy proces liczenia głosów.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.