Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Prezydent odpuścił sprawy międzynarodowe

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Niefortunne spekulacje prezydenta Andrzeja Dudy na temat Krymu, które pojawiły się w wywiadzie dla Kanału Zero, mimo zalewu krytyki nie łamią żadnego dyplomatycznego tabu. Polityk nie powiedział niczego, co i tak nie krążyłoby w obiegu. Również wśród polityków ukraińskich. W zeszłym roku, w rozmowie z „Financial Times” wiceszef administracji Wołodymyra Zełenskiego wypowiadał się o półwyspie w o wiele bardziej kontrowersyjnych słowach. Tuż przed rozpoczęciem czerwcowej kontrofensywy w kierunku Melitopola Andrij Sybiha zapewniał, że władze w Kijowie nie wykluczają rozpoczęcia rozmów o statusie półwyspu, gdy tylko wojska ukraińskie dotrą do „granic administracyjnych” Krymu. Zaraz dodał, że nie oznacza to porzucenia planu siłowego odbicia tego terenu. Sybiha nie stracił z tego powodu stanowiska. Jego słowa odebrano jako próbę złagodzenia wywieranej wówczas przez Chiny i Francję presji, aby Ukraina zasiadła do stołu rozmów z Rosją.

Nieoficjalnie ukraińscy dyplomaci niuansowali i niuansują stanowisko wobec spornego półwyspu. W wariancie maksimum – wiosną ub.r., gdy na Ukrainę płynął sprzęt wojskowy z państw NATO i gdy panował optymizm w sprawie kontrofensywy – rozważano izolację Krymu, by w ten sposób skompromitować Władimira Putina. Wariant ten miał polegać na zniszczeniu mostu Kerczeńskiego i przeprawy w rejonie Czonharu oraz uderzeniach na szlaki komunikacyjne w okolicach Armiańska. Na most w Czonharze spadły nawet pociski manewrujące, powodując uszkodzenia. Szybko się jednak okazało, że Zachód, który je przekazał, nie jest gotowy na eskalację, i kolejnych incydentów nie było. Te obawy osiągnęły pułap krytyczny po wysadzeniu w czerwcu ub.r. przez wojska okupacyjne tamy w Nowej Kachowce, co miało uniemożliwić Ukraińcom przeprawę przez Dniepr w rejonie Chersonia i marsz najkrótszą drogą w kierunku Krymu. Równolegle Kreml lansował w międzynarodowej opinii publicznej możliwość zniszczenia Zaporoskiej Elektrowni Atomowej.

W bitwie o mosty i izolację Kijów musiał polegać na swoich zasobach. Zachód nie chciał pójść z agresorem na całość. Nie dał zgody na użycie pocisków Storm Shadow.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.