Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Duda i Tusk razem ruszą do Trumpa

12 grudnia 2024
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

N ajważniejszy obszar polskiej polityki – bezpieczeństwo – w minionym roku był w dużej mierze kontynuacją tego, co zapoczątkowała Zjednoczona Prawica. Zarówno modernizacja armii, ochrona granicy z Białorusią, jak i relacje z Ukrainą nie podlegały rewizji. Nie zerwano znaczących kontraktów na uzbrojenie. Kierunek południowokoreański jest kontynuowany. Na granicy nie wprowadzono humanistycznej wizji posła Franciszka Sterczewskiego. Mur jest rozbudowywany. W Ministerstwie Obrony Narodowej jest nawet rozważane wypowiedzenie konwencji z Ottawy o zakazie stosowania min przeciwpiechotnych, co może być konieczne przy instalacji Tarczy Wschód, która ma zwiększyć ochronę przed ewentualnym atakiem Rosji. Nie zmieniono stosunku do tzw. Rzeszawaru, czyli bazy w Jasionce pod Rzeszowem, przez którą płynie wsparcie dla Ukrainy.

Rząd Donalda Tuska prowadzi co prawda wizerunkową ofensywę w poszukiwaniu rosyjskich szpiegów w szeregach partii Jarosława Kaczyńskiego. Nie należy tego jednak traktować inaczej niż jak rewanż za próbę powołania nadzwyczajnej i działającej wbrew demokratycznym regułom komisji, która przed wyborami miała pogrążyć obecnego premiera, a wówczas lidera opozycji. Mocne tezy o umownym „zdrajcy Tusku” i „zdrajcy Macierewiczu” oraz ich akolitach należy skonfrontować z liczbą postawionych zarzutów. Wynosi ona równe zero. Wcześniej komisja Sławomira Cenckiewicza, a obecnie ta szefa SKW gen. Jarosława Stróżyka po prostu uprawiają niezbyt wyrafinowaną publicystykę.

Jeśli próbować mierzyć poziom bezpieczeństwa państwa, to rok po przejęciu władzy jest on znacznie niższy. Nie wynika to jednak z porażek ekipy Tuska. Obiektywnie pogorszyła się sytuacja związana z bezpieczeństwem na świecie. Rosja wprowadziła do wojny Koreę Północną i sama sphenianizowała swoją doktrynę atomową, udając nieprzewidywalną w straszeniu odpaleniem głowicy nuklearnej. Rozmieściła na Białorusi broń atomową i zapowiada ulokowanie orieszników – relatywnie nowego systemu jej przenoszenia. Na Bliskim Wschodzie załamał się właśnie reżim rodziny Asadów, który od 50 lat rządził państwem. Niezależnie od tego, czy Syria podąży drogą Afganistanu – i zbuduje nieprzestrzegającą norm cywilizowanego świata, ale w miarę stabilną teokrację – czy Libii – i pogrąży się w wojnie domowej – Rosjanie ją najpewniej, przynajmniej czasowo, opuszczą. O „uwolnieniu dodatkowych zasobów” po wycofaniu z Syrii mówił w poniedziałek w Tok FM szef BBN Jacek Siewiera. Co to oznacza? Dwie korwety typu Admirał Gorszkow i jedna typu Admirał Grigorowicz obsługujące hipersoniczne systemy Cyrkon, Kalibr i Oniks trafią z syryjskiego portu Tartus na Bałtyk, bo cieśniny tureckie są zamknięte dla marynarki wojennej, nie można zatem zaangażować okrętów do wojny przeciw Ukrainie. To samo będzie dotyczyło jednego okrętu podwodnego klasy Kilo (oddana do użytku przed kilkoma laty Ufa), który opuścił Syrię. Sprzęt z bazy lotniczej w Humajmim ma trafić do państw afrykańskich, w których są zaangażowane rosyjskie prywatne firmy wojskowe. Między innymi do Mali, gdzie Rosjanie zaliczają kolejne porażki w starciach z islamistami i Tuaregami.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.