Migracyjne odwrócenie ról
T o jakaś fatalna pomyłka – w ten sposób prezydent Andrzej Duda skomentował we wczorajszym orędziu w Sejmie zapowiedź premiera Donalda Tuska dotyczącą możliwości wprowadzenia czasowego i terytorialnego zawieszenia prawa do azylu. – Zapowiedź premiera z ostatnich dni, dotycząca nieprzyznawania azylu politycznego, nie posłuży uszczelnieniu naszej granicy i ograniczeniu nielegalnej migracji – argumentował Duda, przestrzegając, że szykowane przez rząd regulacje mogą uderzyć w Białorusinów prześladowanych przez dyktaturę w Mińsku.
– Polska ma wielowiekową tradycję wspierania dążeń wolnościowych innych narodów i dawania schronienia ludziom, którzy o wolność walczą. Tymczasem w myśl zapowiadanych przez premiera zmian wielu ludzi szykanowanych przez reżim Łukaszenki nie będzie mogło schronić się w Polsce – wskazywał prezydent. Premier, który wystąpił w Sejmie tuż po głowie państwa, uznał te ostrzeżenia za przejaw głupoty. – Proszę się nie gniewać, panie prezydencie, ale nic głupszego nie można było powiedzieć – oskarżał szef rządu, dodając zarazem, że „nie było ani jednego przypadku, aby opozycjonista białoruski próbował nielegalnie przekroczyć granicę polsko-białoruską w grupach organizowanych przez Łukaszenkę”.
To zapewne prawda, bo Mińsk do organizowanego od przeszło trzech lat procederu wykorzystuje nie własnych obywateli, ale przybyszów z Afryki i Azji. Problem jednak w tym, że poza ogólnymi zapowiedziami i dość lakonicznymi komunikatami rząd do tej pory nie wyjaśnił w szczegółach, jak miałby wyglądać mechanizm zawieszania prawa do azylu. Szef MSZ Radosław Sikorski co prawda przyznał wczoraj, że spod nowych regulacji miałyby zostać wyłączone „grupy wrażliwe”, np. matki z dziećmi czy osoby torturowane, ale wciąż w tej sprawie jest wiele niewiadomych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.