Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Toż to nagroda za wytrwałość

11 października 2024
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Unia Europejska potyka się na wielu polach, lecz Europa pozostaje niezwykłym, stabilnym, dostatnim i tchnącym wolnością zakątkiem świata. Mówią: „Przeżywa duchowy kryzys. I brak jej dynamiki. Ba, rządzą biurokraci unijni oraz niemieccy, jeżeli na upartego odróżniać ich od siebie. No i powódź populizmu, nie mówiąc o tłumach migrantów”. Mimo tych wszystkich „ojeju”, jest to wciąż niezwykły zakątek świata – i nie został dany raz na zawsze. Wart jest energicznej obrony, którą na pewno nie jest energiczne powielanie progresywnej mitologii. Zgodnie z nią faszyści oraz bliscy im populiści z krajów Europy drugiego sortu zyskują na popularności z powodów, które wymykają się rozumowej analizie. Mamy jakby spór klasyków z romantykami. Jak dać łupnia burzycielom tego, co dobre (dla klasyków)? Więcej edukacji opartej na tolerancji, więcej akcji przeciwko kolonializmowi w przeszłości, więcej szkoleń dla aktywistów i jakoś same wrócą dobre czasy. Czasy, w których było wiadomo, że kto ma rację, ten ma też władzę.

Koalicja Obywatelska wyraźnie lokuje się po stronie klasyków. Ponieważ walczy z PiS, kampania „antypopulistyczna” jest dla obecnej koalicji jak znalazł. Ale uwiarygadnia – ciekawe: świadomie czy z rozpędu – dwa śmiertelnie niebezpieczne dla niej stereotypy. Pierwszy – PO to zakładnik interesów możnych państw UE, zwłaszcza Niemiec. Drugi – dobre wyniki wyborcze partii jeszcze niedawno skrajnych to usprawiedliwiony odruch moralnego protestu przeciwko panoszącym się elitom. Jeszcze chwila i zostaniemy bez ugrupowań politycznych mogących wiarygodnie trzymać sztandar UE.

W poniedziałek odbyła się burzliwa debata w Parlamencie Europejskim. Otóż rząd niemiecki, na nikogo się nie oglądając i wykazując zupełną odporność wobec pytania: „A co powiedzą o nas w Paryżu?”, złamał święte ustalenia i wprowadził kontrolę na granicach. Europarlamentarzyści PO byli w pierwszym szeregu krytykujących – nareszcie mogli gromko zaorać Berlin. Jednak pomyślmy: państwo, które przez dziesięciolecia stanowiło fundament unijnej praworządności, doszło do wniosku, że zasady Unii są głupie, więc – jako niekorzystne dla narodowych interesów – zostaną zawieszone. Spodziewać by się można – oprócz efektownej krytyki „złych Niemiec”, działających racjonalnie, a jednocześnie pod presją wyników wyborczych – diagnoz. Niemcy nie chcą europejskich regulacji? Jak sprawić, by Unia – federacja wzmacniająca pokój i prawo na kontynencie, który wywołał dwie wojny światowe – nie stała się chorym człowiekiem Europy?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.