Dwie drogi z pasa rdzy
Akurat w tych dniach sporo o Ameryce. Głównie za sprawą zamachu na Donalda Trumpa, ale także ważnej decyzji o wystawieniu J.D. Vance’a jako Trumpowego kandydata na wiceprezydenta. Wspominam o nim nieprzypadkowo – to autor książki „Elegia dla bidoków” z 2016 r. (po polsku wydanej dwa lata później przez Marginesy).
„Elegia…” była w zasadzie o tym samym co książka Willa Sommera. I jedna, i druga to opowieści o Ameryce splądrowanej przez neoliberalizm ekonomiczny i liberalizm obyczajowy. O zapomnianych przez Boga i ludzi – a konkretnie przez polityczno-medialny establishment trzęsący Stanami Zjednoczonymi od pół wieku – rejonach i klasach największej potęgi gospodarczej świata. To są mateczniki trumpizmu. Tak było w wyborach roku 2016 i tak jest teraz.
Na sprawę można spojrzeć na różne sposoby. Z tkliwością i zrozumieniem jak Vance (to są moi ludzie, znam ich losy i rozumiem, dlaczego stawiają na populizm). W przeciwieństwie do wielu przed nim i po nim przyszły kandydat na veepa nie dopisał sakramentalnego (i oczekiwanego przez elity) „no, ale Trump i trumpizm nie są rozwiązaniem”. Wsłuchał się w wycie pasa rdzy tak uważnie, że sam zaczął podzielać polityczne recepty „bidoków”. Z biegiem czasu poszedł nawet dalej. Dziś jest jednym z najzdolniejszych polityków Ameryki i możliwym następcą Trumpa w roli przywódcy nowego republikanizmu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.