Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Polowanie na czarownice w sprawie GetBacku

10 września 2025
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

P onad siedem lat po wybuchu tzw. afery GetBack, w której posiadacze akcji i obligacji czołowej wówczas spółki działającej na rynku windykacyjnym stracili niemal 5 mld zł, do prokuratury trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożone przez Najwyższą Izbę Kontroli. Według NIK prokuratorzy, urzędnicy Komisji Nadzoru Finansowego, sędzia Sądu Rejonowego we Wrocławiu, a także członkowie rządu Zjednoczonej Prawicy (Mateusz Morawiecki, Mariusz Kamiński, Zbigniew Ziobro, Maciej Wąsik) mieli w sprawie GetBacku nie dopełnić obowiązków lub przekroczyć uprawnienia, co pozwoliło na rozwinięcie się afery i doprowadziło do strat inwestorów. Zawiadomienie jest następstwem opublikowanego kilka tygodni wcześniej raportu NIK na temat nadzoru KNF nad GetBackiem i współpracującymi z nim firmami.

To prawdopodobnie jedyny raport NIK powstały z inspiracji osób, na których ciążą oskarżenia w badanej sprawie, a zawarte w nim wnioski są zbieżne z ich linią obrony. O nadanie sprawie politycznego charakteru i wpisanie jej w spór między dwoma zwalczającymi się obozami oskarżeni zabiegają od dawna. Żeby pokazać, jak w tych okolicznościach wygląda raport NIK, przyjrzyjmy się dwóm jego wątkom.

Pierwszy – według NIK afera GetBack pozostaje do dziś niewyjaśniona i właściwie to nie wiadomo, co stało się z pieniędzmi spółki. GetBack, obecnie działający pod nazwą Capitea, od 2019 r. realizuje układ z wierzycielami, na mocy którego posiadacze obligacji spółki mają odzyskać w ratach wypłacanych do 2027 r. 25 proc. wartości nominalnej posiadanych papierów. Tymczasem według NIK w sprawozdaniu GetBacku z działalności za 2017 r., sporządzonym już po usunięciu z firmy menedżerów, którzy doprowadzili ją do upadku, pada kwota 5,7 mld zł jako możliwe do egzekucji pieniądze z posiadanych portfeli wierzytelności. A to powinno wystarczyć do spłaty wszystkich wyemitowanych przez spółkę obligacji.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.