Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Duda plus, Duda minus

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

S atyryczny cykl „Yes, But” (Tak, ale) bazuje na zderzeniu dwóch obrazków. W pierwszej kratce mamy coś przyjemnego i pozytywnego, co w drugiej okazuje się obarczone skazą psującą cały efekt. Ktoś wychodzi z ekosklepu z zakupami w papierowych torebkach, by następnie załadować je na bagażnik półciężarówki. Ktoś inny zamawia wegańskiego burgera i uzupełnia o dodatkowy bekon. Po 10 latach prezydentury Andrzeja Dudy odpowiednikiem „tak, ale” byłaby reakcja na rosyjski atak na Ukrainę zderzona z dołożeniem się do psucia państwa w sferze praworządności.

Duda po rosyjskiej inwazji zdyskontował dobre relacje nawiązane z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Zaproponował bądź przyczynił się do serii kroków, bez których Ukraina byłaby dziś w znacznie gorszym położeniu wojskowym, gospodarczym i politycznym. Na krajowym podwórku było to choćby otwarcie granic dla kobiet z dziećmi, przełamanie nieformalnego zachodniego embarga na przekazywanie czołgów (najpierw w ogóle czołgów, a potem tych produkcji zachodniej) i samolotów, utworzenie logistycznego węzła w Jasionce pod Rzeszowem (z przymrużeniem oka nazywanym Rzeszawarem, w nawiązaniu do Peszawaru, który służył za taki hub w trakcie radzieckiej inwazji na Afganistan), czy nadanie Ukrainie statusu kandydata do członkostwa w Unii Europejskiej.

Niektóre te propozycje były oczekiwane przez zachodnich aliantów, ale nie wszystkie. Amerykanie i Niemcy kręcili nosem zwłaszcza na presję na dostawy ciężkiego sprzętu, obawiając się rosyjskiego odwetu, który nigdy nie nastąpił. Ówczesny prezydencki minister Jakub Kumoch na łamach kwartalnika „Bezpieczeństwo Narodowe” zdradza, że świadomie wybrano działanie metodą faktów dokonanych, bo konsultacje prowadziłyby do storpedowania części pomysłów. Odwagą i nieszablonowością Duda nawiązał do najlepszych tradycji polskich prezydentów, do Aleksandra Kwaśniewskiego rozładowującego napięcia podczas ukraińskiej pomarańczowej rewolucji i Lecha Kaczyńskiego z czasów wojennej wyprawy do Tbilisi – porównanie, z którego ze względu na własną biografię Duda byłby zapewne szczególnie zadowolony.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.