Róbmy tak, jak robiliśmy kiedyś? Polska się zmieniła, to już nie zadziała
Czarne chmury, gromadzące się nad rządem, a przede wszystkim nad premierem Tuskiem, nie są związane wyłącznie z kwestią wotum zaufania i – wręcz – nie tylko z wynikiem wyborów prezydenckich. To jest kryzys znacznie bardziej dogłębny.
Naturę tego kryzysu najlepiej zobrazował nie żaden z liderów prawicowej opozycji, tylko Adrian Zandberg, przedstawiając z mównicy sejmowej całą spektakularną listę rządowych niedokonań, błędów i wpadek. Już w latach 90. amerykańscy stratedzy polityczni doszli do wniosku, że w politycznej walce najskuteczniejsze jest nie szukanie słabych punktów przeciwnika i bicie w nie, tylko zidentyfikowanie jego punktu najmocniejszego i zdemolowanie go. I tak postąpił Zandberg – uderzył w najsilniejszy punkt tożsamości Platformy, a przede wszystkim jej wyborców. Uderzył mianowicie w opinię, iż można o tej partii powiedzieć rozmaite złe rzeczy, że może jest za co krytykować ją, a zwłaszcza poszczególnych jej polityków, ale że zarazem nie można jej odmówić profesjonalności, fachowości i efektywności. I że tym właśnie przede wszystkim odróżnia się ona na korzyść od jej prawicowych konkurentów.
Platforma w gwiezdnym czasie
Wydaje się, że Zandberg uderzył w ten pogląd skutecznie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.