Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Epoka groźnej ekwilibrystyki

Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki liczą na głosy wyborców Sławomira Mentzena
Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki liczą na głosy wyborców Sławomira Mentzenafot. Radek Pietruszka/PAP
22 maja 2025
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

S twierdzenie, że zmiana postawy wobec migracji, dokonana przez dawną opozycję po dojściu do władzy, jest ekwilibrystyką trudną do pojęcia dla wychowanych wtedy, gdy jeszcze każdego ranka nie zapominano, co stało się wczoraj, jest banalne. Może wręcz za słabe.

Obecna opozycja, czyli dawni rządzący, obserwuje to ze zgrozą. Ma bowiem poczucie, że Tusk odbiera jej tlen (czyli monopol na stawianie tamy migrantom). A także odczuwa szczere oburzenie tym, iż Naczelny Demon (jak postrzega przywódcę KO) potrafi aż do tego stopnia zaprzeczyć sam i nieco tylko dawniejszemu sobie, i niedawnym emocjom własnego obozu (przypomnijmy sprzeciw ówczesnej opozycji wobec pushbacków i budowy zapory na granicy z Białorusią). Zaś większość Polaków albo tego nie dostrzega, albo uważa, iż Tuska to nie kompromituje.

Co do pierwszego powodu zgrozy, prawica ma rację. Obawa Polaków przed masową migracją i zmianą etniczno-kulturowej tożsamości kraju co najmniej od kryzysu migracyjnego 2015 jest powszechnie odczuwalna. I poza tym że – moim zdaniem – w dużej mierze słuszna, to przede wszystkim na tyle silna, że iść przeciw tej obawie polityk, walczący o większość, nie może. Dlatego zwrot Tuska jest i zrozumiały, i istotnie zagrażający prawicy, uderzający bowiem w samo centrum jej strategii i tożsamości, budowanej na wizerunku strażnika tradycyjnego kształtu kraju. I Tusk, i Kaczyński dobrze wiedzą, że komunikat, odebrany w przeddzień wyborów w 2023 r. przez Polaków na skutek tzw. afery wizowej, która przypomniała im masowy napływ egzotycznych obcokrajowców, mający miejsce w czasach rządu Mateusza Morawieckiego, kosztował PiS wiele. Być może wręcz władzę. Stąd tyle uwagi prawica poświęca teraz przekonywaniu, iż zwrot Tuska jest jedynie pozorny, a po wyborach, czy to na rozkaz z Berlina, czy to ze względu na własną, tajoną proimigracyjność, rządzący otworzą granice.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.