Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Wszystkie błędy Karola Nawrockiego

Popierany przez Prawo i Sprawiedliwość kandydat na prezydenta Karol Nawrocki podczas wczorajszego oświadczenia dla mediów w sprawie afery mieszkaniowej
Popierany przez Prawo i Sprawiedliwość kandydat na prezydenta Karol Nawrocki podczas wczorajszego oświadczenia dla mediów w sprawie afery mieszkaniowejfot. Szymon Pulcyn/PAP
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

G d ybym kiedykolwiek miał poprowadzić wykład o tym, „jak nie prowadzić komunikacji kryzysowej”, afera mieszkaniowa Karola Nawrockiego byłaby jednym z ważniejszych przykładów do omówienia. Mamy do czynienia z sytuacją, w której sztab kandydata Prawa i Sprawiedliwości, pędząc w peletonie, postanowił zamknąć oczy, skręcić kierownicę, włożyć kij w szprychy, przewrócić się, a na końcu o wszystko oskarżyć głównego konkurenta, sędziego i wszystkich wokół.

d0f55f48-2122-431f-94ca-913cbbd932b4-38478243.jpg

Zacznijmy od początku. Historia nie zaczęła się od poniedziałkowej publikacji Onetu, ale od internetowego wpisu Emilii Wierzbicki opublikowanego w niedzielę wieczorem. Rzeczniczka Nawrockiego w enigmatycznym tweecie przekonywała, że przygotowywany jest atak na kandydata PiS. Nie wytłumaczyła, czego dokładnie dotyczy sprawa. Stwierdziła tylko, że „Karol Nawrocki przekazał panu Jerzemu pieniądze na wykup mieszkania, które pan Jerzy obiecał przekazać Nawrockiemu za świadczoną pomoc”. W tym samym wpisie dodała, że kontakt ze starszym mężczyzną urwał się pół roku temu i do dziś nie wiadomo, gdzie jest.

To spowodowało, że pojawiły się pierwsze wątpliwości: skoro Nawrocki miał opiekować się mężczyzną, to dlaczego od kilku miesięcy nie ma pojęcia, gdzie ten się znajduje? Czy prezes Instytutu Pamięci Narodowej zawiadomił służby? Czy pan Jerzy nie potrzebuje pomocy? Kolejnego dnia Onet ujawnił, że mężczyzna od ponad roku znajduje się w domu pomocy społecznej. Gdyby nie nadgorliwość sztabu Nawrockiego i brzydka próba spalenia tematu dziennikarzy Onetu, pierwszej wpadki można było uniknąć. Dziś wiemy, że mieszkanie nie zostało „przekazane Nawrockiemu za świadczoną pomoc”. Lokal komunalny najpierw został wykupiony od miasta przez Jerzego Ż. za ułamek wartości, a następnie – na mocy dwóch aktów notarialnych z lat 2012 i 2017. – sprzedany małżeństwu Nawrockim. Według dokumentów mężczyzna miał otrzymać za nie 120 tys. zł.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.