Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

„Piękna katastrofa” reformy PIP. Pół roku prac, które mogą trafić do kosza

pip państwowa inspekcja pracy tusk wstrzymana
Celem reformy PIP jest wyeliminowanie segmentacji na polskim rynku pracy, czyli sytuacji, gdy znaczna część osób zarobkuje na umowach cywilnoprawnych, w warunkach mniej korzystnych niż ci zatrudnieni na etacie.Shutterstock
wczoraj, 21:00

Mija właśnie pół roku od momentu opublikowania pierwszej wersji projektu w sprawie reformy Państwowej Inspekcji Pracy, czyli przepisów, które wywołały największą legislacyjną burzę ostatnich miesięcy. Od tego czasu projekt ewoluował, resort pracy przedstawiał jego kolejne wersje, premier jedną z tych wersji skasował, ale zasadniczy trzon przepisów – czyli możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych (zleceń, B2B) w etaty decyzją inspektora pracy – pozostał.

Nad ustawą pracuje teraz Sejm i jeśli ją uchwali, to trafi ona do podpisu prezydenta, który – jak wiele wskazuje – ją zawetuje. Zgrabna argumentacja już właściwie jest gotowa – można się powołać na wątpliwości co do zgodności tych rozwiązań z konstytucją, brak odpowiednich konsultacji zmian z partnerami społecznymi i sprzeciw wobec reformy, i to nie tylko organizacji pracodawców, lecz także Solidarności, czyli centrali związkowej sympatyzującej z obozem prawicy.

Zatem w kwietniu/maju, po wyjątkowo burzliwym procesie przyjmowania zmian, może się okazać, że nie wejdą one w życie. Warszawa nie zrealizuje więc kamienia milowego dotyczącego reformy PIP (na co ma czas do końca czerwca) i będą zagrożone wypłaty środków z KPO. Czyli przez pół roku rząd napsuł nerwów pracodawcom i zapracował na utratę ich zaufania, nie zjednał sobie związkowców (a przynajmniej znacznej ich części), nie usunął problemu nierówności na rynku pracy wynikających ze stosowania różnych umów i nie dostanie części pieniędzy z unijnego planu odbudowy po pandemii. Good job, panie i panowie.

Pozostało 61% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.