Dziennik Gazeta Prawana logo

„Piękna katastrofa” reformy PIP. Pół roku prac, które mogą trafić do kosza

pip państwowa inspekcja pracy tusk wstrzymana
Celem reformy PIP jest wyeliminowanie segmentacji na polskim rynku pracy, czyli sytuacji, gdy znaczna część osób zarobkuje na umowach cywilnoprawnych, w warunkach mniej korzystnych niż ci zatrudnieni na etacie.Shutterstock
8 marca, 21:00

Mija właśnie pół roku od momentu opublikowania pierwszej wersji projektu w sprawie reformy Państwowej Inspekcji Pracy, czyli przepisów, które wywołały największą legislacyjną burzę ostatnich miesięcy. Od tego czasu projekt ewoluował, resort pracy przedstawiał jego kolejne wersje, premier jedną z tych wersji skasował, ale zasadniczy trzon przepisów – czyli możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych (zleceń, B2B) w etaty decyzją inspektora pracy – pozostał.

Nad ustawą pracuje teraz Sejm i jeśli ją uchwali, to trafi ona do podpisu prezydenta, który – jak wiele wskazuje – ją zawetuje. Zgrabna argumentacja już właściwie jest gotowa – można się powołać na wątpliwości co do zgodności tych rozwiązań z konstytucją, brak odpowiednich konsultacji zmian z partnerami społecznymi i sprzeciw wobec reformy, i to nie tylko organizacji pracodawców, lecz także Solidarności, czyli centrali związkowej sympatyzującej z obozem prawicy.

Pozostało 83% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.