Cyberbezpieczeństwo polityków. Stealery, phishing i telefony, które wszystko pamiętają. „Masa posłów ma to w nosie”
Dostęp do poufnych dokumentów, służbowej korespondencji czy kont parlamentarzystów w mediach społecznościowych ma dziś niemal siedem tysięcy osób z politycznego zaplecza władzy. Tylko niewielka część z nich szkoli się z cyberbezpieczeństwa. Eksperci ostrzegają, że w dobie tanich i masowych ataków wystarczy jeden phishingowy link lub zainfekowany plik, by przejąć wrażliwe dane polityków i ich współpracowników.
Od 2021 r. Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa prowadzi fakultatywne szkolenia z cyberbezpieczeństwa dla parlamentarzystów, ministrów i ich zaplecza. W 2024 r. przeszło je 592 uczestników, a w 2025 r. 258. Łącznie przez cztery lata funkcjonowania programu przeszkolono niemal 2 tys. osób, mniej niż 30 proc. politycznego zaplecza państwa, czyli ludzi mających dostęp do wrażliwych danych.
– Masa posłów ma to w nosie i te liczby to pokazują – nie ukrywa Maciej Broniarz, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego i ekspert ds. cyberbezpieczeństwa. – Pamiętam szkolenie sprzed lat dla jednej z partii. Gdybym puszczał slajdy z kotkami i opowiadał dowolne bzdury, efekt byłby ten sam – nikt by nie słuchał – dodaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.