PO chce przyspieszyć wybory, a Nałęcz nawołuje do debaty
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski mówi wprost: im szybciej odbędą się wybory prezydenckie, tym lepiej. Jego zdaniem może to ułatwić pracę rządowi i zakończyć zimną wojnę.
- Ten stan rzeczy, stan zimnej wojny prezydenta z premierem, dobrze byłoby ukrócić. Będę o tym rozmawiał z prezydentem Kaczyńskim i premierem - mówił wczoraj w RMF FM Komorowski. Dodał jednak, że w sprawie terminu wyborów muszą porozumieć się premier, prezydent oraz główni aktorzy sceny politycznej.
Marszałek Sejmu zaznaczył też, że kandydata PO, który stanie w wyścigu do Pałacu Prezydenckiego, poznamy dopiero za kilka miesięcy.
Najwcześniej wybory prezydenckie mogą się odbyć 19 września. I tak jednak wybrany prezydent obejmie urząd dopiero 23 grudnia.
Dziś jest już trzech kandydatów: Jerzy Szmajdziński, Tomasz Nałęcz i Andrzej Olechowski. Nałęcz apelował wczoraj do swoich konkurentów o zorganizowanie publicznych debat. - Chciałbym zaproponować wspólną dla nas wszystkich drogę dalszego postępowania, która zapewni naszej wielkiej politycznej rodzinie lewicy i centrum skuteczne zabieganie o prezydenturę - mówił kandydat Socjaldemokracji Polskiej.
Zdaniem Nałęcza w sprawach najważniejszych dla Polski kandydaci centrolewicy powinni pokazać, że potrafią się porozumieć. A priorytetem dla nich ma być zablokowanie prawicowej dominacji poprzez pokonanie Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego. Dlatego zdaniem Nałęcza dobrze by było, gdyby cała centrolewica poparła jednego kandydata, który miałby szansę ich pokonać. - Dyskutujmy ze sobą, spierajmy się o wizję Polski, która może połączyć ludzi lewicy i centrum. Ale nie stosujmy ciosów poniżej pasa - apelował do swoich konkurentów Nałęcz.
kw
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu