Rząd nie ma funduszy na ustawę reprywatyzacyjną
Przyszłość ustawy reprywatyzacyjnej pod znakiem zapytania. Komitet Stały Rady Ministrów w ostatnich dniach po raz czwarty odesłał do dalszych prac projekt przepisów, które mają częściowo zrekompensować majątek zabrany przez władze komunistyczne.
- Musimy przede wszystkim rozstrzygnąć, skąd będą pochodziły środki na rekompensaty - tłumaczy DGP rzecznik Ministerstwa Skarbu Maciej Wewiór. I przyznaje, że na razie nie potrafi podać terminu, kiedy projekt ustawy miałby trafić do Sejmu.
Rząd chce przeznaczyć na zwrot majątku byłych właścicieli ok. 20 mld zł. To stosunkowo skromna suma, bo resort skarbu szacuje, że dzisiejsza wartość zabranego przez władze komunistyczne mienia wynosi przynajmniej 100 mld zł. Co więcej, rekompensaty byłyby wypłacane przez 15 lat. Jednak nawet przy takich założeniach wciąż nie jest jasne, gdzie rząd ma znaleźć środki na rekompensaty. Jednym ze źródeł miała być sprzedaż akcji należących wciąż do państwa wielkich przedsiębiorstw, takich jak KGHM czy TP SA. Problem w tym, że Ministerstwo Finansów chce przeznaczyć zyski z prywatyzacji na załatanie rosnącej z powodu kryzysu dziury budżetowej. - Zupełnie inaczej pracowało się nad tą ustawą jeszcze dwa lata temu, gdy gospodarka światowa kwitła - przyznaje Maciej Wewiór.
Do finansowania ustawy reprywatyzacyjnej miały też dołożyć się samorządy, które 20 lat temu otrzymały bardzo wiele nieruchomości przejętych niegdyś przez władze komunistyczne. Samorządy nie chcą jednak o tym słyszeć. - Nam majątku nie przekazano po to, żebyśmy byli bogaci, tylko abyśmy realizowali konkretne zadania. Jeśli ktoś nas od nich uwolni, to możemy przeznaczyć wolne środki na reprywatyzację - mówił niedawno DGP prezes Związku Miast Polskich i prezydent Poznania Ryszard Grobelny. To jednak nie koniec problemów. Źródła w kancelarii premiera przyznają bowiem, że przeciwne uchwaleniu ustawy reprywatyzacyjnej jest koalicyjne PSL.
Ciągłymi opóźnieniami w pracach nad ustawą coraz bardziej zirytowani są poszkodowani oraz ich potomkowie. - Rząd wykonuje tylko ruchy pozorne. Ale tak naprawdę nie chce żadnej reprywatyzacji - denerwuje się Mirosław Szypowski, prezes Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości.
Prawnicy zwracają z kolei uwagę na problem nierównego traktowania obywateli, gdyby okazało się, że ustawa w końcu nie wejdzie w życie. 20-procentową rekompensatę otrzymali bowiem już ci, którzy utracili majątki na terenie b. ZSRR.
W kwietniu 2008 roku podczas wizyty w Izraelu premier Donald Tusk zapewniał, że ustawa, która miała objąć również polskich obywateli żydowskiego pochodzenia i ich potomków, zostanie przyjęta najpóźniej do 1 stycznia 2009 roku. - Pamiętam tę deklarację, choć wolałbym o niej zapomnieć - przyznaje teraz źródło w rządzie.
Polska, obok Litwy, jest ostatnim krajem Unii Europejskiej, który nie oddał majątku zabranego ofiarom Holokaustu. - My już dłużej czekać nie możemy. Ostatni ludzie, którzy przeżyli Holokaust, są bardzo starzy - mówi DGP Yehuda Evron, przewodniczący amerykańskiego Holocaust Restitution Committee.
tyle resort skarbu zamierzał przeznaczyć na reprywatyzację
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu