Hazard dłużej w Sejmie
SLD złożyło projekt nowelizacji ustawy o komisji śledczej. Chce wykreślić z niej przepis, który pozwala wykluczyć członków komisji przez nią samą.
Tak właśnie kilkanaście dni temu z komisji śledczej badającej aferę hazardową zostali wykluczeni przedstawiciele PiS.
Sojusz proponuje, aby było to prawo nie komisji, a całego Sejmu, który taką decyzję podejmowałby bezwzględną większością głosów. Głosowanie miałoby się odbyć nie później niż na drugim posiedzeniu Sejmu od dnia zgłoszenia wniosku o wyłączenie. - Marszałka Sejmu z funkcji nie może odwołać Prezydium, a tylko cały Sejm. Tak samo tylko Sejm może odwołać Wacława Martyniuka z sejmowej komisji finansów publicznych. Nie rozumiem powodu, dla którego komisje śledcze miałyby mieć jakieś inne regulacje w tej kwestii - mówi współautor projektu, Wacław Martyniuk z Lewicy. Jego zdaniem tylko ciało, które powołało członka komisji, może mieć prawo do jego odwołania czy wykluczenia z jej składu.
Lewica liczy na to, że taka zmiana sprawi, iż ustawa będzie bardziej przejrzysta. A w dodatku decyzje podejmowane przez komisje śledcze będą bardziej wyważone i mniej pochopne. - Czas od złożenia wniosku, który na komisji pada często w emocjach, do głosowania Sejmu w tej sprawie spowoduje, że decyzje będą podejmowane z większą rozwagą - przekonuje Martyniuk.
Choć SLD deklaruje, że jego pomysł nie jest wymierzony w kogokolwiek, na pewno sprawa, o którą walczy, nieszczególnie może się podobać Platformie Obywatelskiej. To właśnie posłowie tej partii, korzystając z kwestionowanego przez klub Lewicy przepisu, wykluczyli ze składu sejmowej komisji śledczej badającej aferę hazardową Beatę Kempę i Zbigniewa Wassermanna. Ich zdaniem pomysł SLD ma duże wady. - Oczekiwanie na decyzję Sejmu mogłoby sparaliżować prace komisji śledczych - ocenia Jarosław Urbaniak z PO. I zapowiada, że Platforma raczej nie poprze tej zmiany.
Poparcia PO nie ma też inny pomysł lewicy. Chodzi o wydłużenie terminu prac komisji hazardowej do końca czerwca. Zgodnie z uchwałą powołującą komisję termin jej prac mija z końcem lutego. - To byłoby nierozsądne. O wydłużeniu terminu będziemy mogli rozmawiać dopiero, gdy będziemy mogli ocenić stan naszej pracy, czyli gdzieś na początku lutego - przekonuje Urbaniak.
Pozytywnie o pomyśle wydłużenia terminu prac wypowiadali się niedawno przedstawiciele PSL i PiS.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu