Mocne słowa w dzień niepodległości
11 listopada jest symbolem zwycięstwa. Ale 11 listopada niech będzie też symbolem przyszłej Polski - mówił wczoraj prezydent w trakcie uroczystości 91. rocznicy odzyskania niepodległości.
@RY1@i02/2009/221/i02.2009.221.000.004c.001.jpg@RY2@
Wczorajsze obchody Święta Niepodległości
Piotr Kowalczyk
Lech Kaczyński podkreślił, że niepodległość, odrębna tożsamość oraz historia powinny charakteryzować kraje wchodzące w skład Unii Europejskiej. - Nikt nie będzie w Polsce przyjmował do wiadomości, że w szkołach nie wolno wieszać krzyży - stwierdził Lech Kaczyński, odnosząc się w ten sposób do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który kilka dni temu orzekł, że wieszanie krzyży w klasach narusza prawo do wolności wyznania.
Na placu Piłsudskiego w Warszawie, gdzie odbywały się uroczystości, nie obyło się bez incydentów. Gdy prezydent mówił, że traktat lizboński może być szansą na sukces Polski i Europy, z zebranego pod Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie tłumu padły okrzyki "zdrajca".
Mocne słowa wypowiedział także marszałek Sejmu Bronisław Komorowski z PO, który na placu Litewskim w Lublinie pod pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego stwierdził, że w Polsce istnieją środowiska polityczne, które chcą zmonopolizować prawo do polskiego patriotyzmu.
Święto oprócz polityków wykorzystały także skrajne ugrupowania. W Warszawie doszło do bijatyki anarchistów z policjantami. Lewicowcy chcieli zablokować pochód nacjonalistów z Obozu Narodowo-Radykalnego. Musiała interweniować policja, kilka osób zostało zatrzymanych.
ag
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu