Sejm to walka plemienna na kije i pałki
ROZMOWA
MARCIN GRACZYK:
LUDWIK DORN*:
Wszystko wskazuje na to, że nie. Ale naprawdę bardzo chciałbym się mylić.
Ma na to małe szanse. Słabość tej komisji jest odbiciem słabej kondycji całego parlamentu jako takiego. Każdy parlament jest miejscem zasadniczych starć politycznych. Narzędziami takiej walki bywają - obok demagogii, intrygi i insynuacji - prawda i mocny dobry argument, który jest powszechnie uznawany. Ale w tej chwili polski Sejm jest jednak wyłącznie miejscem walk plemiennych, w których jedynymi narzędziami walki są toporek i pałka. Ponieważ taki jest stan naszego Sejmu, nie ma powodów, by inaczej wyglądała ta komisja.
Nie, ustawa nie jest taka zła. Nie sięgajmy po argumenty złego prawa. Istotą rzeczy jest stan większości polskiej klasy politycznej i polskiego Sejmu. I to, że parlament przestał być miejscem racjonalnej debaty, choćby takiej, gdzie wszyscy przynajmniej z obłudy i hipokryzji dbają o to, by udawać, że prawda ma jakiekolwiek znaczenie. Problem polskiego Sejmu polega na tym, że to w żadnym razie nie jest Sejm hipokrytów.
Jak mówię - Sejmem otwartej wojny na maczugi.
Tak, ale to wymaga czasu i zmian w systemie polityczno-partyjnym i samym społeczeństwie.
Nie "wy - opozycja", tylko PiS. Tak, rzeczywiście Prawo i Sprawiedliwość popełniło sporo błędów. Ale ja jako reprezentant koła Polska Plus się do nich nie poczuwam. Oczywiście, jak wielokrotnie przedtem, Jarosław Kaczyński ze swoimi współpracownikami pomógł Donaldowi Tuskowi wyjść z bardzo trudnej sytuacji. Zamiast bić konkretnie i celnie, wybrano drogę czołowego starcia, w którym w roli głównego sprawcy afery obsadzono premiera Tuska, nawet jeśli on jest głównym sprawcą, to obecnie nie ma mocnych i przemawiających do opinii publicznej przesłanek, które by takie twierdzenie uprawdopodobniały. Za to zupełnie, i z nieznanych mi powodów, pominięto moim zdaniem kluczową rolę w tej aferze, do niedawna wicepremiera, a obecnie szefa klubu PO Grzegorza Schetyny. Ale dla PiS Grzegorz Schetyna jako przedmiot zainteresowania nie istnieje.
Przesłanki do zainteresowania się jego osobą są oczywiste, i w stenogramach, i w jego amnezji dotyczącej jego spotkania z panem Sobiesiakiem. Jarosław Kaczyński znowu zmarnował szanse PiS, ponieważ to Donald Tusk ma być kontrkandydatem jego brata w wyborach prezydenckich. No to łubudu w Tuska. Natomiast tam, gdzie rzeczywiście można by się przysłużyć państwu, wskazując na potężne wątpliwości dotyczące pana Schetyny, to się je w ogóle pomija. Dlaczego? Bo pan Schetyna nie będzie startował w wyborach prezydenckich.
Oczywiście, że przyćmi. Nie mam złudzeń.
@RY1@i02/2009/218/i02.2009.218.000.008b.001.jpg@RY2@
Były marszałek Sejmu Ludwik Dorn
Wojciech Grzędziński
* jest przewodniczącym koła Polska Plus, byłym marszałkiem Sejmu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu