Komisja śledcza musi zacząć od Chlebowskiego
Wczoraj późnym wieczorem Sejm przyjął uchwałę powołującą komisję śledczą ws. afery hazardowej.
Tak jak chciała tego Platforma Obywatelska, posłowie zajmą się pracami nad ustawą o grach i zakładach wzajemnych w sprawie ustawy hazardowej od 2002 roku. Pierwsze posiedzenie komisji już jutro.
Najważniejszą do wyjaśnienia sprawą będą wydarzenia ostatnich 10 miesięcy i naciski czołowych polityków PO na prace nad kolejną nowelizacją ustawy hazardowej. To w ich wyniku stanowiska stracili m.in. szef klubu parlamentarnego Platformy Zbigniew Chlebowski i minister sportu Mirosław Drzewiecki. Z rządu musiał odejść też wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna. Wszyscy trzej uważają, że nie lobbowali na rzecz biznesmenów z branży hazardowej, czyli Ryszarda Sobiesiaka i Jana Koska. Chodzi o lobbing w sprawie usunięcia z ustawy przepisu o dopłatach do różnych form hazardu, z których Skarb Państwa miałby czerpać zyski rzędu pół miliarda złotych rocznie. Oczywiście kosztem branży hazardowej.
Czy tak było naprawdę, właśnie to musi wyjaśnić komisja. A ponieważ to ta sprawa legła u podstaw jej powołania, powinna to zrobić jak najszybciej.
Śledczy muszą ustalić, o czym Zbigniew Chlebowski rozmawiał z Ryszardem Sobiesiakiem na cmentarzu. Czy otrzymał coś za swoją pomoc w blokowaniu niekorzystnych dla branży hazardowej rozwiązań, a jeśli tak, to co? Bo trudno inaczej interpretować podsłuchaną przez CBA wypowiedź Chlebowskiego: "Na 90 procent, Rysiu, że załatwimy. Tam walczę, nie jest łatwo. Biegam z tym sam, blokuję sprawę tych dopłat od roku. To wyłącznie moja zasługa".
Kolejny wątek to rola w całej sprawie ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. To pisma z jego resortu doprowadziły do wkreślenia dopłat z projektu. Jeszcze w marcu ten przepis był. Ale 30 czerwca Drzewiecki napisał do ministra finansów, że prosi o ich wykreślenie. Twierdził, że wprowadzenie ich jest "niecelowe", bo zmieniły się plany inwestycji na Euro 2012. Dotychczasowe tłumaczenia byłego ministra nie przekonują. Spotkania z komisją nie uniknie były wicepremier, dziś szef klubu PO Grzegorz Schetyna. Śledczy muszą go zapytać, po co spotykał się z Sobiesiakiem przy kiosku na wrocławskim lotnisku i co z nim ustalał.
Opozycja chce badać, jaką rolę w całej sprawie odegrał premier Donald Tusk. Jak zareagował na informację od Mariusza Kamińskiego o nieprawidłowościach w procesie legislacyjnym ustawy hazardowej. I dlaczego w ciągu kilku tygodni rząd kompletnie zmienił koncepcję przyszłości hazardu w Polsce, odchodząc od zwiększania wpływów do budżetu na rzecz niemal delegalizacji tej branży.
A koalicja woli poświęcić czas na wyjaśnienie losów nowelizacji przygotowywanej za rządów PiS. Ówczesna minister finansów profesor Zyta Gilowska mówiła, że gdy ruszyła ten temat, "zwaliła się lobbingowa lawina". Zgodnie z uchwałą śledczy poświęcą też czas na wyjaśnianie najstarszych wątków prac nad ustawą, czyli lat 2002 - 2003, gdy zmiany wprowadzali m.in. ówczesny szef klubu SLD Jerzy Jaskiernia i posłanka Anita Błochowiak.
Marcin Graczyk
marcin.graczyk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu