Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Donald Tusk mocno uderza w jednorękich bandytów

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Koniec jednorękich bandytów w Polsce. W ciągu pięciu lat mają zniknąć z rynku. Hazard będzie dozwolony jedynie w koncesjonowanych kasynach.

Premier Donald Tusk przedstawił wczoraj założenia do całkiem nowej ustawy o grach i zakładach wzajemnych. Nie ma w nich dopłat do gier na automatach od niskich wygranych. To właśnie o wykreślenie tego zapisu walczyli biznesmeni z branży hazardowej: Jan Kosek i Ryszard Sobiesiak. Tego ostatniego ówczesny szef klubu PO Zbigniew Chlebowski w rozmowie telefonicznej podsłuchanej przez CBA zapewniał, że robi wszystko, co może, i "na 90 proc." załatwi wykreślenie dopłat z projektu resortu finansów. To także w sprawie tych dopłat interweniował też były minister sportu Mirosław Drzewiecki. Teraz branża hazardowa może wszystko stracić. - Telefon Chlebowski - Sobiesiak miał wielki wpływ na nasze decyzje - przyznał premier.

Założenia, które przedstawił wczoraj szef rządu, to wyrok dla branży hazardowej. Automaty o niskich wygranych - do delegalizacji. Wideoloterie - zabronione. Gry hazardowe i bukmacherskie w internecie - całkowity zakaz połączony z monitoringiem providerów internetowych oraz przelewów bankowych.

By uniknąć skutecznego zaskarżenia nowej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, automaty do niskich wygranych i salony gier będą znikały wraz z wygasaniem udzielonych na nie zezwoleń. Ponieważ nowe nie będą wydawane, w ciągu 5 lat, jak zapewniał premier, "tego typu hazard ma zniknąć z rynku".

Podobne rozwiązania dotyczące tych automatów kilka dni temu zaproponował Jerzy Polaczek (Polska Plus) z grupą posłów. Chciał, by do czasu wygaśnięcia obecnych zezwoleń zryczałtowany podatek od automatu wynosił nie 180 euro jak dzisiaj, a 380 euro. Rząd poszedł dalej. Podatek ma wzrosnąć do 2 tys. zł, czyli ok. 480 euro.

Skąd pomysł na tak drastyczne rozwiązania? - Doświadczony funkcjonariusz CBŚ nie ma wątpliwości, że to co dzieje się w tej branży dzisiaj, jest gorsze od szarej strefy - tłumaczył Donald Tusk. Ile budżet straci na planowanej przez rząd operacji? - Tych pieniędzy nie będzie mniej w najbliższych dwóch latach. W 2010 r. będą pewnie większe wpływy, choć symulacja jest bardzo trudna - przyznał premier. I dodał: - Pieniądze, które nie zostaną wydane na hazard, i tak na coś wydane zostaną. Szef rządu tłumaczył, że zdecydował się postawić na ograniczenie hazardu, a nie zwiększanie wpływów do budżetu dzięki podatkom czy dopłatom do gier, bo "Polski nie stać nas na porażki ze światem hazardu".

Nowy projekt ma powstać w rządzie w ciągu dwóch tygodni. Premier chce, by w sposób bezprecedensowy został przyjęty przez parlament. Zamierza spotkać się z marszałkiem Sejmu i szefami klubów, żeby ich namówić do zrezygnowania ze zgłaszania poprawek.

Obecna ustawa o grach i zakładach wzajemnych pochodzi jeszcze w 1992 r. Każda kolejna nowelizacja była przedmiotem nielegalnego lobbingu. W 2000 roku Bank Światowy opublikował raport o korupcji w Polsce, w którym znalazła się informacja, że dwa lata wcześniej zablokowanie niekorzystnych dla branży hazardowej rozwiązań kosztowało 3 mln dol. W 2003 r. była posłanka Unii Wolności Helena Góralska przyznała, że w 1998 r. ktoś wziął spore pieniądze za zablokowanie wejścia w życie nowych przepisów.

Jej słowa pojawiły się, gdy wybuchła nowa afera. Szefa klubu parlamentarnego SLD Jerzego Jaskiernię oskarżono o przyjęcie 10 mln dol. w zamian za korzystne dla branży hazardowej zapisy w ustawie. Prokuratura po kilku latach nie znalazła dowodów winy, a główny świadek - ochroniarz biznesmena Macieja Skórki - przyznał się, że historię z wręczaniem łapówki wymyślił.

Już w 2003 r. w tle afery z Jaskiernią pojawiły się nazwiska posłów Anity Błochowiak z SLD i Zbigniewa Chlebowskiego z PO. Oboje na wyścigi zgłaszali poprawki, których celem było drastyczne obniżenie obciążeń podatkowych nakładanych na właścicieli tzw. jednorękich bandytów.

Gdy do władzy doszło PiS, w resorcie finansów zaczęły się prace nad dużą nowelizacją ustawy. Do Sejmu trafiła jednak tylko tzw. mała nowelizacja zwiększająca ryczałt na automaty ze 125 do 180 euro.

Mikołaj Wójcik

mikolaj.wojcik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.