Tusk chce przeczekać
Fajerwerki się skończyły. Bez spektakularnych gestów odwołany został Mariusz Kamiński, w ciszy premier wskazał swoich nowych ministrów. Obecna rządowa strategia public relations zakłada uspokojenie, dyskrecję działania i doczekanie do lepszych czasów. Bo nic innego premierowi się robić nie opłaca. Po co odpowiadać po raz kolejny na kłopotliwe pytania? O jakieś spotkania na lotnisku, o tajemniczych pośredników z Libanu, o własną wiarę w wyjaśnienia ministra Grada... Lepiej przeczekać.
Te pytania i tak padną przy pierwszej okazji w Sejmie, podczas składania kolejnej informacji czy podczas obrad nowej komisji śledczej. Ale to jeszcze chwilę potrwa, tymczasem można się będzie przygotować w spokoju. I zewrzeć szeregi.
To jest teraz dla PO sprawa kluczowa. Jeśli Mariusz Kamiński wystrzelał już całą amunicję, to najwyższy czas na jakiś świeży sukces rządu albo inne wydarzenie medialne. Są tylko dwa problemy: do odwrócenia uwagi widzów nawet zapowiadane opady śniegu mogą nie wystarczyć. A Kamiński może jeszcze coś trzymać w rękawie. Ile jeszcze takich ciosów wytrzyma ekipa Tuska? Nie wiem. Ale ocenę sytuacji przyniosą nowe sondaże, do których rząd do tej pory przywiązywał tak dużą wagę. Chyba że wzorem innych ekip w kłopotach przestanie się nimi przejmować.
@RY1@i02/2009/201/i02.2009.201.000.002b.001.jpg@RY2@
Zuzanna Dąbrowska
Zuzanna Dąbrowska
zuzanna.dabrowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu