Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Cimoszewicz chciał startować w wyborach

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Współpracownicy premiera przyznają, że Włodzimierzowi Cimoszewiczowi proponowano stanowisko w rządzie. Dlaczego rozmowy zakończyły się fiaskiem? Jak się dowiadujemy, były premier chciał gwarancji, że będzie mógł kandydować w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

- Nie było takiej propozycji - mówił kilka dni temu Donald Tusk pytany przez dziennikarzy o wejście do jego rządu Włodzimierza Cimoszewicza. Spekulowano, że mógłby być ministrem sprawiedliwości lub szefem MSZ.

- Prowadziliśmy rozmowy sondujące i sprawdzaliśmy, czy Cimoszewicz byłby skłonny zasilić nasz gabinet - przyznaje jeden z najbliższych współpracowników premiera Donalda Tuska. A inny dodaje: - Szukamy kogoś, kto uwiarygodniłby działania prokuratury w sprawie afery hazardowej i Cimoszewicz jako twórca akcji "Czyste ręce" byłby w tej roli wymarzony.

Jak zgodnie twierdzą osoby, z którymi rozmawialiśmy, nie było propozycji objęcia przez Cimoszewicza funkcji ministra spraw zagranicznych i teki wicepremiera. - Był rozważany tylko i wyłącznie w kontekście szefa Ministerstwa Sprawiedliwości - mówi nam polityk PO znający szczegóły rozmów. I dodaje: - To Cimoszewicz chciał być wicepremierem i to słyszeliśmy w czasie pierwszych rozmów. Stąd dalsze negocjacje nie miały sensu, bo premier tego stanowiska nie zamierzał mu powierzać.

Nasz rozmówca twierdzi, że Cimoszewicz poza teką wicepremiera miał jeszcze jedno żądanie. - Chciał gwarancji, że po wejściu do rządu będzie mógł bez utraty stanowiska startować w wyborach prezydenckich. To żądanie ostatecznie zakończyło akcję zapraszania go do rządu - tłumaczy.

Czy to znaczy, że Włodzimierz Cimoszewicz zdecydował się już na start w wyborach? On sam milczy na ten temat. Dużo bardziej rozmowni są jego polityczni sojusznicy z lewicy. - Jeszcze nie zdecydował na 100 procent, ale nie przekreśla takiego scenariusza. Dlatego rozmawiając z PO, musiał się zabezpieczyć, że stanowisko nie przeszkodzi mu w kandydowaniu - odpowiada jeden z politycznych przyjaciół Cimoszewicza. Dodaje, że w spełnieniu warunków byłemu premierowi nie pomogły sondaże. - Może gdyby w dniu ostatniej rozmowy Włodka z Donaldem Tuskiem prasa nie opublikowała sondażu, w którym Cimoszewicz jest drugi, toby się jeszcze dogadali. Ale jak rano zobaczyłem gazetę, wiedziałem, że nic z tego nie będzie, i miałem rację - podsumowuje polityk lewicy.

Były premier wciąż trzyma sojuszników i potencjalnych kontrkandydatów w niepewności. - Ja znam Cimoszewicza od 40 lat i z tego, co wiem, a trochę wiem, to jego publiczne deklaracje o braku gotowości do kandydowania w wyborach prezydenckich są szczere i autentyczne - mówi nam Tomasz Nałęcz, były rzecznik kampanii prezydenckiej Cimoszewicza. - Cimoszewicz nie szuka pracy w rządzie. Z tego, co wiem, rozmowa z premierem dotyczyła wyborów do Rady Europy i tego, co można zrobić, by lepiej zabiegać o stanowiska na arenie międzynarodowej. Tym, co faktycznie mogłoby zmienić decyzję Cimoszewicza o kandydowaniu, jest stanowisko opinii publicznej. Gdyby jego wysoka pozycja w sondażach się utrzymała, wtedy byłby to sprzyjający, choć nieprzesądzający czynnik - dodaje Nałęcz.

@RY1@i02/2009/199/i02.2009.199.000.006a.001.jpg@RY2@

Włodzimierz Cimoszewicz

Michał Rozbicki

marcin.graczyk@infor.pl

współpraca

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.