Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Prezydent przekonuje Vaclava Klausa do targów z Unią

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Prezydent Lech Kaczyński rozmawia z prezydentem Czech Vaclavem Klausem o traktacie lizbońskim.

Polski prezydent chce, by wykorzystał on sytuację i przed podpisaniem dokumentu potargował się z Unią - tak by nowe państwa miały zagwarantowany jak największy wpływ na wybór najwyższego przedstawiciela i szefa dyplomacji UE.

- To zła taktyka, bo już mamy taki wpływ - twierdzi minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz.

Według jednego z ministrów w Kancelarii Prezydenta Lech Kaczyński nie ma zamiaru namawiać Vaclava Klausa do konkretnej decyzji. - Obaj panowie dobrze się znają. I Kaczyński wie, że takie postępowanie zawsze jest przez Klausa postrzegane jako podważanie suwerenności państwa czeskiego, i skutek jest odwrotny do zamierzonego - opowiada nasz rozmówca z Pałacu Prezydenckiego.

Mimo to prezydent Kaczyński konsultuje się z czeskim prezydentem w sprawie traktatu. O czym konkretnie rozmawiają? By Klaus wykorzystał swoje spotkania z najważniejszymi postaciami Unii Europejskiej i wywarł na nie nacisk. Chodzi o obsadę fotela wysokiego przedstawiciela Unii ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa oraz najważniejszej osoby w UE pod rządami nowego prawa, czyli wybieranego na 2,5-letnią kadencję Przewodniczącego Rady Europejskiej.

Co na to rząd? - W sprawie tych stanowisk to premier Donald Tusk jest jedną z osób, która ma największy wpływ na ich obsadzenie. Polskie postulaty dotyczące profilu kandydatów są brane pod uwagę - zapewnia minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz.

Do Pragi przybędzie w najbliższych dniach szef KE Jose Manuel Barrosso, premier przewodniczącej właśnie Wspólnocie Szwecji Fredrik Reinfeldt i szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek.

Zdaniem wysokiego rangą przedstawiciela rządu pomysł prezydenta Kaczyńskiego nie ma jednak szans powodzenia. - Właśnie Polak został szefem parlamentu, więc nasza część UE ma swojego przedstawiciela w gronie trzech najważniejszych ludzi w Unii Europejskiej - mówi nasz rozmówca. I przypomina, że traktat lizboński znacznie rozszerza kompetencje instytucji, którą do końca 2011 roku rządzić będzie Buzek.

To jednak nie przekonuje Kancelarii Prezydenta. Nasz rozmówca z otoczenia Lecha Kaczyńskiego uważa, że skoro Irlandia dostała liczne gwarancje, które miały ułatwić poparcie traktatu, to podobne gwarancje mógłby dostać i Klaus.

- To nie jest dobra taktyka, bo opóźnienie ratyfikacji powoduje, że musimy dyskutować nad stworzeniem nowej Komisji Europejskiej według scenariusza z traktatu nicejskiego. A więc musi być ona mniejsza niż liczba krajów członkowskich. I zamiast wzmocnić Polskę czy Czechy, możemy się osłabić - uważa minister Dowgielewicz. I przypomina, że Irlandczycy dostali tylko to, co Polska ma od dawna, dzięki podpisaniu tzw. protokołu brytyjskiego.

@RY1@i02/2009/196/i02.2009.196.000.005a.001.jpg@RY2@

Marcin Łobaczewski

Lech Kaczyński

Mikołaj Wójcik

mikolaj.wojcik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.