Jutro prezydent ma podpisać Lizbonę
Jutro, po powrocie z oficjalnej wizyty w Rumunii, prezydent Lech Kaczyński podpisze traktat lizboński - ustalił "Dziennik Gazeta Prawna".
Wcześniej planował spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem - by ustalić, czy zwlekanie z podpisem nie pomogłoby rządowi w uzyskaniu lepszej teki komisarza dla Janusza Lewandowskiego. Ale ten plan upadł wraz z wybuchem afery hazardowej.
- Wiadomo, że w tej sytuacji premier i tak nie przyszedłby na żadne rozmowy - przyznaje bliski współpracownik prezydenta.
Prezydent może jednak liczyć na ważny gest ze strony PO w przeddzień podpisania traktatu. Współpracownik Lecha Kaczyńskiego przypomina, że 14 miesięcy temu w Juracie prezydent i premier Tusk zawarli porozumienie. - Zgodnie z nim podpis prezydenta został uzależniony od przyjęcia nowej ustawy kompetencyjnej, która dawała mu udział w procesie ewentualnych zmian traktatowych - mówi nasz rozmówca. I od razu dodaje: - Oczywiście nie chodzi o to, by do środy przyjąć w Sejmie ustawę, bo to niemożliwe. Ale mile byłaby widziana deklaracja marszałka Sejmu, że on o tym pamięta i to zrealizuje.
I, jak ustaliliśmy, tak się stanie. Bo projekt ustawy kompetencyjnej jest gotowy. - Dziś marszałek przedstawi go na posiedzeniach prezydium i Konwencie Seniorów - mówi rzecznik Bronisława Komorowskiego Jerzy Smoliński. Dodaje, że z pracami nad ustawą marszałek też, jak prezydent, czekał na decyzję Irlandczyków.
Prezydent złoży swój podpis pod traktatem lizbońskim w środę, po powrocie z Rumunii. Prezydencki minister Paweł Wypych dziwi się, że te kilkadziesiąt godzin zwłoki wywołuje takie niepokoje. - Teraz Europa koncentruje się na tym, co zrobi prezydent Czech Vaclav Klaus, a nie Lech Kaczyński - zapewnia prezydencki minister. Dodaje, że cieszy się, iż Irlandia zaakceptowała traktat w powtórnym referendum. - Kompromis wynegocjowany w tym dokumencie jest dobry dla Polski, a prezydent odkładał jego ratyfikację, bo chciał podkreślić, że nie można wywierać presji nie tylko na duże, ale także na małe kraje Unii, takie, jak Irlandia - tłumaczy minister Paweł Wypych.
Mimo tych zapewnień Pałacu Prezydenckiego minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz jest zaniepokojony. - Czekam na decyzję pana prezydenta. W prasie mamy sygnał, że otoczenie namawia go, aby nie spieszył się z podpisaniem traktatu. To jest dla mnie poważna sprawa - mówi Dowgielewicz.
Politycy Platformy Obywatelskiej są jednak przekonani, że prezydent podpisze traktat. - W końcu obiecywał to tyle razy, że niedotrzymanie słowa byłoby jego politycznym końcem nie tylko w Polsce, ale też w Europie - mówi wysoki rangą polityk rządzącej koalicji. I dodaje, że im krócej będzie zwlekał, tym lepiej dla naszego kraju.
Mikołaj Wójcik
mikolaj.wojcik@infor.pl
Jędrzej Bielecki
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu