Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Czy doszło do przecieku?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Kto ostrzegł lobbystów, że są pod lupą CBA? Czy przeciek wyszedł z Ministerstwa Sportu po tym, jak Mirosław Drzewiecki zarządził śledztwo w sprawie dokumentu dotyczącego ustawy hazardowej?

Według CBA pod koniec sierpnia Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek, współwłaściciele firm hazardowych, zorientowali się, że są podsłuchiwani. Według Biura takie informacje przekazał im albo minister Drzewiecki (podczas spotkania z Sobiesiakiem 25 sierpnia), albo Marcin Rosół, szef gabinetu Drzewieckiego, który spotkał się z córką Sobiesiaka 24 sierpnia.

Drzewiecki milczy. Nie odbiera telefonów. Jest za granicą. Zrekonstruowaliśmy przebieg spotkania Rosoła z Sobiesiak. Czy przeciek mógł mieć miejsce podczas tej rozmowy?

Latem tego roku Rosół kontaktuje się z biznesmenem Ryszardem Sobiesiakiem i jego córką Magdaleną. Dzwonią do siebie wiele razy. Biznesmen chce załatwić córce pracę. Rosół informuje go, że może wystartować w konkursie w Totalizatorze Sportowym. Ta zgłasza się do konkursu - choć w tym momencie zasiada w dwóch spółkach hazardowych. Rosół przyznaje: - Powiedziałem, że będzie konkurs w i może wystartować.

Konkurs trwa, ale pod koniec sierpnia Donald Tusk żąda od ministra sportu wyjaśnień w sprawie procesu legislacyjnego ustawy hazardowej. Drzewiecki zarządza dochodzenie w ministerstwie. Interesuje go pismo z 30 czerwca, które wyszło z Ministerstwa Sportu do ministra finansów. To m.in. na jego podstawie zmieniono zapisy projektu ustawy o hazardzie. Wszyscy, którzy mieli kontakt z dokumentem, muszą napisać wyjaśnienia - kiedy, na jakim etapie się z nim zetknęli. - Sam napisałem kilkadziesiąt stron. Było jasne, że wokół pisma jest zamieszanie, ale nie wiedzieliśmy, o co chodzi - twierdzi Rosół.

Urzędnicy piszą wyjaśnienia. Trwa wewnętrzne śledztwo. Zbliża się termin rozstrzygnięcia konkursu. Magdalena Sobiesiak ma wygraną w kieszeni - twierdzą nasze źródła w Ministerstwie Sportu. Ale wcześniej do córki biznesmena dzwoni Rosół. Umawiają się w kawiarni Pędzący Królik. Spotykają się 24 sierpnia (dzień przed ogłoszeniem zwycięzcy konkursu).

Rosół: - Powiedziałem jej, żeby się wycofała. Że zostaniemy doklejeni do jakiejś mafii hazardowej, że jeśli wystartuje, to ten Marek Przybyłowicz zrobi z tego aferę. I ona się wycofała.

Kim jest Przybyłowicz? To były wiceprezes Związku Tenisa Stołowego. Na własną rękę tropi nieprawidłowości w grach losowych. Donosi służbom, że w Ministerstwie Sportu pisma tworzą lobbyści od hazardu, informuje minister Julię Piterę. Dotarliśmy do jednego z takich listów. Nie ma w nim twardych dowodów, nie ma mowy o mafii hazardowej.

Skąd Rosół wiedział, że Przybyłowicz "doklei do mafii hazardowej" kogoś z ministerstwa? Rosół: - Wiedzieliśmy, że chodzi po mieście i opowiada, że w ministerstwie jest mafia, że on już doniósł na nią do CBA i innych służb. Takie informacje przekazał mi pan Andrzej Kawa z Centralnego Ośrodka Sportu. Kiedy? Nie pamiętam.

Po spotkaniu w kawiarni kontakty Sobiesiaka z urzędnikami ministerstwa się urywają. Marcin Rosół: - Kiedy Sobiesiak próbował dzwonić do ministra, mówiłem mu, że minister jest zajęty.

Rosół zapewnia, że nie ma nic wspólnego z przeciekiem.

Drzewiecki zarządził w ministerstwie dochodzenie po rozmowie z Tuskiem. Premier żądał wyjaśnień w sprawie ustawy hazardowej po rozmowie z szefem CBA, która odbyła się 12 sierpnia.

W ciągu kolejnych dni prosił o wyjaśnienia wiceministra finansów Jacka Kapicę, a później Drzewieckiego. - W czasie tego spotkania nie ujawniłem mu żadnych tajnych informacji - zastrzega premier.

Dwa tygodnie po spotkaniu Kamińskiego z Tuskiem agenci CBA orientują się, że doszło do przecieku. Kamiński reaguje: 10 września wysyła w tej sprawie pismo do premiera. Następnego dnia spotyka się z Tuskiem. - Pan Kamiński poinformował mnie, że będzie miał postawione zarzuty w tak zwanej sprawie rzeszowskiej i mówi, że w jego ocenie w sprawie hazardowej doszło do przecieku - relacjonuje Tusk.

Kamiński ma do niego pretensje i sugeruje, że to kancelaria premiera odpowiada za przeciek.

R.S.: No wiem, no k..., no przecież, no ja chciałem się, chciałem właśnie zapytać, co tam, jest jakaś szansa? No bo wiesz, k..., daj spokój, mam nadzieję, że tam ze mną już będzie wszystko w porządku, nie? Z.Ch.: Z tobą na... na dziewięćdziesiąt procent, Rysiu, że załatwimy. Tam walczę, nie jest łatwo, tak ci powiem.

10 marca 2009 r. Jan Kosek rozmawia z Ryszardem Sobiesiakiem

J.K.: Muszę się z nim (Chlebowskim - red.) spotkać, bo to jest grób dla nas [...]. R.S.: Musimy Zbyszkowi wytłumaczyć, żeby to puścił dalej, że to jest dla nas kaplica.

R.S.: Grześka zarazić tą sprawą, bo oni rozpierd... Z.Ch.: Ja ci powiem szczerze Rysiu... ja już nie mam siły sam walczyć z tym wszystkim... jakby Grzegorz, Mirek trochę pomogli mi... przecież wiesz, biegam z tym sam... blokuję tę sprawę dopłat od roku... to wyłącznie moja zasługa.

J.F.: Rysiu, dzwonił nasz kolega (Chlebowski - red.) i prosił, bym ci przekazał... prosił o dyskrecję i żebym przekazał ci, że to spotkanie o 15 z Marcinem w Marcinkowicach (chodzi o Marcinowice - red.) na CPN. (...) J.F.: Przed chwilą do mnie dzwonił, powiedział, żebym nie gadał i żebym przekazał ci informację, żeby dyskrecję zachować. gracz

@RY1@i02/2009/193/i02.2009.193.000.004a.101.jpg@RY2@

Minister sportu Mirosław Drzewiecki

Piotr Kowalczyk

Wojciech Cieśla

wojciech.ciesla@dziennik.pl

Marcin Graczyk

marcin.graczyk@dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.