Dziennik Gazeta Prawana logo

To nie jest zwykły konflikt interesów

2 lipca 2018

W telewizji publicznej zapachniało polityczną korupcją. Bo najprostsza definicja tego pojęcia brzmi: łączenie biznesu z polityką. Artur Zawisza w roli doradcy dużej firmy telekomunikacyjnej uczestniczy w negocjacjach z telewizją publiczną. Po drugiej stronie stołu siedzi jego znajomy - prezes TVP. Czynny polityk, twarz Libertas, pomaga firmie skutecznie dopiąć drogi kontrakt. Pomaga dogadać się z telewizją, która nie tak dawno promowała Libertas i dbała, by jej eurosceptyczny program był obecny na antenie. Co więcej, to doradztwo wydaje się zbyteczne, bo prezes Farfał chce tej umowy.

To nie jest zwykły konflikt interesów. Gołym okiem widać, że problem jest dużo poważniejszy. Artur Zawisza, którego początki politycznej drogi rozpoczynają się w zapomnianym już ZChN, zapewne zarobił pieniądze na tym doradztwie. Jeżeli zarobił, bo trudno uwierzyć, że były to prace społeczne, to trzeba zadać kilka pytań. Dla siebie? Sytuacja niedopuszczalna, ale są gorsze możliwości. W takich przypadkach nasuwa się inne pytanie. Na co te pieniądze zostaną później wykorzystane? Na działalność partyjną, coś innego? Nie znamy wynagrodzenia, jakie zapewne otrzymał Artur Zawisza za swoje doradzanie. Ale zapytać też trzeba, kto dopuścił do takiej sytuacji i po co. Prezes Farfał mógł odmówić uczestnictwa w rozmowach w takim towarzystwie. Nie odmówił. Bo wszystko byłoby OK, gdyby się nie wydało.

Dlaczego nie brać pod uwagę tych tropów, jeśli odpowiadając na kilka prostych pytań, bohaterowie tych negocjacji kluczą i ewidentnie mijają się z prawdą?

@RY1@i02/2009/181/i02.2009.181.000.002c.101.jpg@RY2@

Cezary Bielakowski

Cezary Bielakowski

cezary.bielakowski@dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.