Wystarczy 200 posłów i 50 senatorów
Reforma statusu prawnego parlamentarzysty powinna być połączona ze zmniejszeniem ich liczby. Nie ma żadnego uzasadnienia dla obrony liczby 460 posłów i 100 senatorów. Odpada także argument podtrzymywania tradycji, ponieważ 460 posłów mamy od roku 1960, zaś 100 senatorów od roku 1989.
Według art. 106 Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r. warunki niezbędne do skutecznego wypełniania obowiązków poselskich i senatorskich oraz ochronę praw wynikających ze sprawowania mandatu określa ustawa. Obecnie jest to ustawa z 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora (t.j. Dz.U. z 2003 r. nr 221, poz. 2199 z późn. zm.). Konstytucyjne określenie warunki wykonywania mandatu zestawić należy z art. 4 ustawy, zgodnie z którym posłom i senatorom zapewnia się warunki niezbędne do skutecznej realizacji ich obowiązków oraz ochronę praw wynikających ze sprawowania mandatu.
Na podstawie ustawy można podzielić parlamentarzystów na zawodowych i niezawodowych. Wszystkim przysługuje dieta parlamentarna (prawie 2,6 tys. zł), zaś posłowi lub senatorowi zawodowemu, który korzysta z urlopu bezpłatnego albo nie prowadzi działalności gospodarczej samodzielnie lub wspólnie z innymi osobami, albo zawiesił prawa do emerytury lub renty, przysługuje uposażenie. Odpowiada ono wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu, ustalonego na podstawie przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe (obecnie blisko 10,3 tys. zł). Oznacza to, że parlamentarzysta zawodowy może obecnie liczyć na wynagrodzenie w wysokości około 13 tys. zł.
Propozycja stworzenia tylko zawodowych posłów i senatorów jest w mojej ocenie uzasadniona. Parlamentarzysta zawodowy może cały swój czas i energię poświęcać na wykonywanie mandatu, podwyższanie swoich kwalifikacji oraz kontakt z wyborcami. Obecny podział na parlamentarzystów zawodowych i niezawodowych jest sztuczny, mało przejrzysty i oparty jedynie na zróżnicowaniu finansowym. Parlamentarzysta niezawodowy otrzymuje tylko dietę i oprócz sprawowania mandatu posła świadczy pracę lub wykonuje działalność gospodarczą. Takie rozwiązanie skutkuje tym, iż żadna z tych działalności nie jest wykonywana z maksymalną energią.
Dlatego warto, moim zdaniem, rozważyć zmniejszenie liczby posłów do 200 i liczby senatorów do 50. Takie rozwiązanie przyniesie wiele korzyści. Znacząco obniżone zostałyby koszty funkcjonowania obu izb. Skróceniu uległaby też droga do stworzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, zarówno do Sejmu, jak i do Senatu. Zwiększyłaby się też identyfikacja parlamentarzysty z wyborcami. Sami posłowie i senatorowie przestaną być nierozpoznawalnym zbiorowiskiem, a w większym stopniu staną się politykami.
Zawodowy parlamentarzysta powinien otrzymywać o wiele większą dietę i uposażenie w wysokości na przykład 60 proc. środków otrzymywanych przez eurodeputowanych (do kwoty około 25 tys. zł). Powinien także otrzymywać większe środki na prowadzenie biura. Być może wtedy do polityki będą trafiać ludzie posiadający odpowiednie kwalifikacje zawodowe i etyczne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.