Polityka bez cenzury
Najnowsze depesze Departamentu Stanu ujawniane przez WikiLeaks, a dotyczące Polski pochodzą z początku tego roku. Gdyby nie to, że pisali je dyplomaci USA, którzy mają w nosie to, co myśli o nich Radosław Sikorski, wyglądają niczym nadgorliwe dzieła PR-owców z gmachu MSZ. O ile przeciek jest zmorą dla Amerykanów, póki co dla polskich polityków jest darmową reklamą. Łamie przy okazji kilka mitów na temat polskiej polityki wschodniej.
W jej niepoprawnej politycznie części - mimo zbliżenia z Rosją - wciąż gramy na wzmocnienie krajów międzymorza: byłych republik radzieckich, które swą niezależnością drażnią Moskwę, osłabiając jej zapędy. Nawet Łukaszenka "jest mniejszym złem" niż Białoruś podległa Rosji. Mimo pozornej retoryki ochłodzenia w relacjach np. z Kijowem cel Warszawy pozostaje ten sam: wciągnąć państwa takie jak Ukraina do Zachodu. I co ważne, różnice między PO i PiS w tej kwestii dotyczą raczej niuansów.
Ten, kto myślał, że Warszawa postawiła krzyżyk na byłe republiki radzieckie, niech czyta, co na ten temat mają do powiedzenia amerykańscy dyplomaci.
@RY1@i02/2010/239/i02.2010.239.000.002g.001.jpg@RY2@
Zbigniew Parafianowicz
Zbigniew Parafianowicz
zbigniew.parafianowicz@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu