Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Premier złoży wizytę szefowej UOKiK. Tylko w jakim celu?

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Może Donald Tusk pojawi się u Małgorzaty Krasnodębskiej-Tomkiel jako właściciel przedsiębiorstw, na których prywatyzację szefowa UOKiK ma wyrazić zgodę. A może jako premier, czyli jej zwierzchnik

Premier Donald Tusk zapowiedział we wtorek, że wkrótce spotka się z Małgorzatą Krasnodębską-Tomkiel, szefową Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ma przedstawić pani prezes swoje racje na rzecz kupna gdańskiej państwowej firmy energetycznej Energa przez innego państwowego molocha PGE.

Dziwna to deklaracja. Nie ma siły - muszą się tutaj przypomnieć wcześniejsze ostre słowa premiera pod adresem UOKiK w tej samej sprawie. Teraz ma się odbyć rozmowa. W jakiej roli podczas tej dyskusji będzie występował premier? Jako reprezentant właściciela, czyli Skarbu Państwa? Właściciele innych, także prywatnych firm, którzy starają się o różnorakie zgody UOKiK, mogą mu więc tylko pozazdrościć. Oni muszą, i bardzo dobrze, spełnić wszelkie, ściśle sformalizowane procedury, żeby sprostać wymaganiom urzędu. O osobistych pogawędkach z panią prezes raczej nie ma mowy.

A może premier będzie po prostu premierem? Zgadza się to zresztą z publicznymi wtorkowymi deklaracjami Donalda Tuska. Premier przekonywał, że transakcja PGE-Energa jest elementem szerszej wizji rządu dotyczącej budowy dużej narodowej grupy energetycznej. Wizja to zresztą nie najgorsza, tyle że UOKiK zajmuje się ochroną odpowiedniego, jak najbardziej korzystnego dla konsumentów, poziomu konkurencji. Także w przypadku tej konkretnej transakcji. Plany i kolejne kroki rządu wedle mojej najlepszej wiedzy nie mieszczą się w kompetencji UOKiK.

Istnieje oczywiście możliwość najgorsza: premier będzie rozmawiał z panią prezes, wcielając się w rolę jej zwierzchnika, człowieka który jest w stanie doprowadzić do jej odwołania. Ale w takie grożenie palcem nie wierzę. Już raz prawie do tego doszło i nie sądzę, żeby Donald Tusk chciał się narazić opinii publicznej po raz drugi.

Tak czy inaczej, dziwnie wygląda ta deklaracja premiera. Czy jeśli szef rządu odczuje taką potrzebę, będzie przekonywał do swoich racji przedstawicieli innych niezawisłych instytucji? Prezesa NBP do zmian kursu złotego? RPP do zmian stóp? Trybunał Konstytucyjny? NSA?

Istnieje jeszcze jedno wytłumaczenie powodów aktywności i pośpiechu premiera w tej sprawie: ciśnienie. PGE, kupując Energę, miało wpłacić do kasy państwa ponad 7 mld złotych, co zresztą Ministerstwo Skarbu już wliczyło do tegorocznych przychodów z prywatyzacji. Tymczasem tych pieniędzy nie ma i w tym roku może nie być. Próba przekonania szefowej UOKiK przez samego premiera staje się więc być może próbą ostatniej szansy. Tylko czy droga nacisków jest drogą najlepszą?

@RY1@i02/2010/239/i02.2010.239.000.011a.001.jpg@RY2@

Marcin Piasecki, zastępca redaktora naczelnego

Marcin Piasecki

zastępca redaktora naczelnego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.