W samorządowej kampanii jeńców nikt nie bierze
KTO CHCE ZDOBYĆ władzę, musi atakować ostro. Polityczna wojna przeniosła się do gmin
Emocje z politycznej wojny między PO a PiS przenoszą się z Sejmu do samorządów. Gra toczy się przecież o dzielenie unijnych dotacji i pieniędzy na inwestycje. To dlatego nawet w małych gminach tegoroczna kampania samorządowa przypomina wojnę totalną. Przykładem Ozorków w Łódzkiem, gdzie mieszkańcy otrzymywali SMS-y, w których rzekomy sztab wyborczy PiS informował, że głosując na tę partię, opowiadasz się za... ustanowieniem w mieście ulicy Lecha Kaczyńskiego. PiS powiadomiło o sprawie policję, twierdziło, że nie ma z nią nic wspólnego.
Ostra walka toczy się też w Wałbrzychu. Kandydat na prezydenta miasta Patryk Wild pokazał film, na którym zastraszano członka jego komitetu wyborczego. Nie zgodził się on na powieszenie w witrynie swojego sklepu plakatu konkurencyjnego kandydata z Lewicy. - Jak się nie zgodzisz, masz p... - mówił na nim rzekomy człowiek sztabu Lewicy. Sztab twierdzi z kolei, że to prowokacja.
Kandydat na prezydenta Katowic z ramienia PO złożył natomiast pozew przeciwko prezydentowi Katowic Piotrowi Uszokowi. Domaga się w nim zakazania emisji spotu wyborczego, w którym Uszok chwali się remontem dworca, choć miasto - zdaniem PO - nie miało z tym nic wspólnego. Kandydat Platformy podkreśla także, że obecny prezydent wykorzystał w spocie materiały miejskie, które zostały nagrane za publiczne pieniądze.
- Każdy, kto chce zdobyć władzę w samorządach, musi atakować ostro. Przez ostatnie lata władze, korzystając z unijnych pieniędzy, mogły się wykazać dużymi inwestycjami. Trudno więc pokonać je merytorycznie, znacznie łatwiej emocjami - mówi Wiesław Gałązka, specjalista od marketingu politycznego.
Jarosław Olechowski
jaroslaw.olechowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu